Paddy Pimblett zagadką nie do rozwiązania? „Zawsze to powtarzam…”
przez Jakub Hryniewicz
Paddy Pimblett doskonale zdaje sobie sprawę z przewagi, którą ma nad swoimi rywalami. Zaskoczenie czekać będzie też Justina Gaethje.
Anglik od miesięcy sugerował, że UFC złożyło mu oficjalną propozycję walki o pas wagi lekkiej z Ilią Topurią. Paddy Pimblett zanotował duży skok w rankingu z ósmej na piątą pozycję, mimo braku pojedynku od wygranej z Michaelem Chandlerem.
Nikt nie miał wątpliwości, że starcie „The Baddy’ego” z „El Matadorem” rozpali publikę na całym świecie, a konferencje będą chętnie oglądane. Gruzin z hiszpańskim paszportem poinformował jednak wszystkich, iż na jego powrót zmuszeni będziemy poczekać. Wszystko przez problemy rodzinne i zbliżający się rozwód. W związku z tym na UFC 324 czeka nas potyczka o tymczasowe mistrzostwo wagi lekkiej, pomiędzy Paddym Pimblettem, a Justinem Gaethje.
Sprawdź kurs w Superbet
Paddy Pimblett: Zawsze to powtarzam…
Popularny „The Highlight” musi się wystrzegać zarówno stójki Anglika, jak i przede wszystkim jego grapplingu. Paddy Pimblett popisywał się już mocnymi uderzeniami pięścią, czy kolanem, ale przede wszystkim to jego gra parterowa doprowadzała go do zwycięstw w oktagonie.
W rozmowie z UFC „The Baddy” podkreślił, że Justin Gaethje – jak i każdy poprzedni rywal – ma sporą zagwozdkę przed konfrontacją z nim w klatce:
– Zawsze to powtarzam: na walkę ze mną nie można się przygotować. Jestem dziwakiem. Nie można się na mnie przygotować, bo nigdy nie wiadomo, co zrobię za chwilę. Mogę wyskoczyć z latającym kolanem, mogę wyskoczyć z latającym trójkątem.
– Mogę też obalić i być z góry przez trzy rundy, jeśli tylko będę tego chciał. Nie robię jednak tego, bo nikt nie chce czegoś takiego oglądać – dodał Pimblett, wbijając szpile w ostatnie występy Makhacheva, czy Chimaeva.
Walka wieczoru UFC 324 wyłoni tymczasowego czempiona, który zapewne kilka miesięcy później spotka się z Ilią Topurią. Niewykluczone, że do tej konfrontacji dojdzie podczas gali w Białym Domu.