Kawulski jest otwarty na współpracę z freakami. Skomentował wypowiedzi Lewandowskiego o FAME
przez Jakub Hryniewicz
Maciej Kawulski został poproszony o komentarz do wielokrotnych szpilek wbijanych przez drugiego ze współwłaścicieli KSW, Martina Lewandowskiego, na temat organizacji FAME i świata freak fightów.
Opinia pana Lewandowskiego co do freak fightów jest powszechnie znana. Największą z federacji tego świata przezywał „FAKE MMA”, twierdził, że konkurencją to oni są dla Tańca z Gwiazdami, a nie KSW, grubą kreską oddzielał od tego zawodowe MMA… A to wszystko po to, by na koniec zorganizować freak extra fight na gali w Łodzi.
Wielu widziało w tym tak zwanego „fikołka”, choć KSW odpierało nieprzychylne komentarze. Sam Martin Lewandowski publicznie wypowiedział się tylko w podcaście Przeglądu Sportowego.
Sprawdź kurs w Superbet
Maciej Kawulski komentuje wypowiedzi wspólnika
Tymczasem Maciej Kawulski gościł w podcaście Szalonego Reportera, gdzie przede wszystkim promował swój najnowszy film, pt. Dziki. Nie zabrakło też jednak wątku FAME MMA. Poproszony o komentarz w temacie wypowiedzi współwłaściciela KSW, „Kawul” przyznał, że każdy ma prawo do własnego zdania…
– Nie chcę komentować. Każdy ma prawo do swojego punktu widzenia. Bardzo wielu ludzi, dziennikarzy, których szanuję, wypowiada się dużo ostrzej na ten temat – powiedział Matysiakowi.
W przeciwieństwie jednak do Martina Lewandowskiego „Kawul” nie mieszał świata freak fightów z błotem. Przyznał też, że wspólnik mówiąc o FAME jedynie działał na ich korzyść.
– Mam wrażenie, że nam, jako ludziom, którzy tworzą tą dyscyplinę, a nie tylko ją komentują, recenzują, pewnych rzeczy nie wypada. Jeżeli z kimś walczysz, to tak naprawdę wtedy tworzysz przeciwnika, bo to jest plus i minus, a wydaje mi się, że nie ma żadnej barykady, jesteśmy po prostu trochę w innych dyscyplinach i jest widz na jedno i na drugie i pewnie ta grupa gdzieś tam się pokrywa. Wydaje mi się, że nie ma co używać mocnych słów. Trzeba robić swoje.
Co więcej, Kawulski jest otwarty na kooperację z FAME MMA.
– Nie ma sensu źle na siebie mówić. Każdy musi mierzyć się ze swoimi trudnościami w tym rwącym potoku. I myślę, że jeszcze lepiej by było, gdybyśmy potrafili sobie pomagać, na przykład. Bo możemy. My możemy dać im kilka wskazówek, jako ludzie z dwudziestokilkuletnim doświadczeniem, jak nie popełnić błędu – dodał.
Jak miałaby wyglądać ta współpraca? Trudno mówić tu o wymianie zawodników, choć takowa też byłaby zapewne możliwa. FAME na pewno mogłoby podpowiedzieć KSW w kwestii działań w social mediach. O ile najlepsza organizacja MMA w Europie stara się prężnie działać w tej materii, to jednak ich programy, czy materiały promocyjne czasem giną w gąszczu Internetu.