Jiri Prochazka zna kolejnego rywala? Czech wprost mówi o negocjacjach walki
przez Jakub Hryniewicz
Jiri Prochazka odniósł się do krążących w sieci plotek na temat jego kolejnego przeciwnika.
Czeski samuraj pozostaje na uboczu od października, kiedy to w trzeciej rundzie znokautował Khalila Rountree. Prochazka przez dwie pierwsze odsłony starcia zgarniał łomot, by wreszcie odwrócić losy pojedynku z „War Horse’em”. Tym samym Jiri zanotował drugą wygraną z rzędu i umocnił się w czubie rankingu wagi półciężkiej.
W minionych dniach, a nawet godzinach, UFC sondowało opinię kibiców na temat tego, z kim „Denisa” miałby zmierzyć się w kolejnej walce. Sam Jiri Prochazka jasno zakomunikował, iż nie dba o nazwisko. Jego jedynym celem jest mistrzowski tytuł, który w przeszłości już dzierżył.
– Nie obchodzi mnie kto, ale moja postawa pozostaje niezmienna. Wierzę, że jestem w położeniu gwarantującym walkę o pas mistrzowski – napisał zawodnik UFC na platformie X (dawniej Twitter).
Sprawdź kurs w Superbet
Carlos Ulberg rywalem Jiriego Prochazki?
W Internecie tymczasem huczy od plotek, iż Carlos Ulberg będzie kolejnym oponentem Czecha. Nowozelandczyk po wygranych z Błachowiczem i Dominickiem Reyesem wysoko plasuje się w rankingu, a do tego nie mierzył się jeszcze z Alexem Pereirą.
Na krążące plotki w mediach społecznościowych zareagować postanowił wreszcie sam „Denisa”:
– Te wszystkie krążące po Internecie informacje o mojej walce z Ulbergiem nie są prawdziwe. Walka nie jest potwierdzona, a nadal jest negocjowana – powiedział Prochazka.
– Z mojej perspektywy mogę powiedzieć tyle tylko, że chcę zawalczyć przed końcem marca. W kwietniu będę miał dziecko. Tylko tyle mogę powiedzieć… I chcę walczyć o pas. To wszystko. Wierzcie tylko oficjalnym informacjom, które przekazywać będzie UFC – dodał Czech.
Do ostatniego dnia marca pozostaje jeszcze sporo czasu. Można spekulować, iż walka Prochazka vs. Ulberg zostanie ogłoszona main eventem gali w Londynie. Miejscowa publika podziwiała już występ „Black Jaga” na tle Błachowicza, toteż jest z nim dobrze zaznajomiona.
Jeśli zaś chodzi o kwestię mistrzostwa – w grę wchodzą dwie opcje. Pierwsza, naturalnie panowie mogliby zawalczyć o tytuł interim. To też zwiastowałoby potencjalną walkę Alexa Pereiry o czempionat w trzeciej kategorii wagowej. Co prawda Brazylijczyk twierdził, iż nie zawalczy w Białym Domu, niemniej UFC może sięgnąć głęboko do kieszeni, by do starcia tam go przekonać. A patrząc na wakaty pasów przez Makhacheva, czy Topurię można się spodziewać, iż również „Poatan” walcząc w kolejnej dywizji po prostu ustąpi miejsca na tronie.