Don Diego wbija szpilę w Labrygę: Pokazał, jak nisko można upaść
przez Jakub Hryniewicz
Mateusz Kubiszyn nie przestał wbijać szpilek w Denisa Labrygę. Po tym, jak zaczepiał go na programie Eliminator, ataki kontynuował w swoich social mediach.
Popularny „Don Diego” mierzył się z „Głogowskim Niedźwiedziem” w finale turnieju o milion w sztabkach złota. Elektryzująco zapowiadające się starcie bez limitu czasowego rozpalało oczekiwania widzów. Niestety jednak, wszystko zakończyło się sporym niesmakiem.
Denis Labryga przypadkowo trafił low kickiem prosto w krocze Kubiszyna. Impet kopnięcia i różnica wagi zrobiły swoje – Mateusz do walki wrócić nie zdołał. Choć oglądający mogli spodziewać się werdyktu No Contest i ewentualnego rewanżu przy pierwszej możliwej okazji, to sędzia Jarosz nakazał podliczyć nokdauny. Tym samym walka bez limitu czasowego zakończyła się decyzją techniczną, a głogowianin zwyciężył werdyktem arbitrów.
Sprawdź kurs w Superbet
Don Diego kontynuuje wbijanie szpilek w Denisa Labrygę
Zawodnik WCA na gali FAME 29 nie pojawi się w roli zawodnika, ale bacznie będzie śledził turniej o luksusowy samochód. Jak bowiem zapowiedział podczas programu Eliminator, zwycięzca zmierzy się właśnie z nim na kolejnej gali.
Jako się rzekło, Denis Labryga pojawił się w studio, gdzie znajdowało się również wielu jego oponentów. To musiało doprowadzić do licznych wymian zdań, a pierwsze skrzypce grał „Don Diego”, który nie gryzł się w język atakując głogowianina. Jego zachowanie komentował też później w mediach społecznościowych, który okrasił przerobionym zdjęciem Labrygi w stylu Freda Flinstona:
– Pieniądze zarobisz, ubranie kupisz ale na klasę oraz inteligencję musisz zapracować długimi latami… Pamiętać trzeba, że to wszystko można stracić w chwilę. Niestety (albo stety), takim opisem oraz humorystycznym obrazkiem muszę podsumować postać gościa, który wczoraj pokazał jak można nisko upaść… – pisał czempion GROMDY. – Denis Labryga ze zwykłego, fajnego i skromnego gościa, sportowca z wielkimi ambicjami stał się gburowatym gamoniem, który swoje kompleksy leczy argumentem siły, chamstwa i ewentualnie pieniędzmi – dodał.
– P.S. Ja oczywiście święty nie jestem, mam swoje za uszami i biorę merytoryczną krytykę na klatę – uprzedził krytykę Kubiszyn.
Warto też zaznaczyć, że „Don Diego” na wspominanym programie zapowiedział, iż nie chce toczyć rewanżu z Denisem Labrygą. Zamiast tego preferowałby potyczkę z Roberto Soldiciem.