Menedżer Różala szczerze o odczuciach po nokaucie: Nie polecam nikomu [VIDEO]
przez Jakub Hryniewicz
Artur Ostaszewski goszcząc w studio Fansportu TV odniósł się do nokautu Bekavaca na Marcinie Różalskim.
Weterani wagi ciężkiej niemal dosłownie za pięć dwunasta otrzymali od KSW propozycję występu. Wszystko to było inicjatywą Artura Ostaszewskiego i Macieja Kawulskiego. Ten pierwszy, menedżer Marcina Różalskiego, spotkał się ze współwłaścicielem organizacji z prośbą o pomoc w nagłośnieniu zbiórki byłego mistrza wagi ciężkiej.
Efektem tego była walka, którą oglądaliśmy w segmencie nazwanym Halftime Show podczas KSW 113. Panowie mierzyli się w formule stójkowej i gołym okiem było widać, że „Różal” może liczyć jedynie na stateczne wymiany. Do tychże zapraszał też Stjepana Bekavaca, który nie chciał wystawiać zdrowia na szwank.
Sprawdź kurs w Superbet
Artur Ostaszewski o nokaucie na Różalu: Nie polecam nikomu
Gdy wszyscy, także narożnik Różalskiego, spodziewali się ujrzenia drugiej rundy, Chorwat posłał potężnego cepa. Po tym ciosie nie było co zbierać. Dosłownie w ostatniej sekundzie były mistrz KSW został znokautowany, po raz pierwszy w swej bogatej karierze zresztą.
Michał Tuszyński z redakcji Fansportu TV gościł w studio Artura Ostaszewskiego, którego zapytał o odczucia na widok leżącego „Różala”:
– Na telebimie zobaczyliśmy, że Marcin leży, jest po nokaucie. Co czułem? No, kurde, zbitek negatywnych emocji. Trochę wyrzutów sumienia na pewno, bo gdzieś tam razem z Maćkiem Kawulskim byłem współinicjatorem tej całej akcji. A może nawet inicjatorem pod tym kątem, że to ja chciałem się z Maćkiem spotkać i coś wymyślić, żeby jeszcze Marcinowi pomóc z tą zbiórką – powiedział nie tylko menedżer, lecz także bliski przyjaciel „Różala”.
– Dziwnie mi się na to patrzy bo to jest bliska osoba w bardzo niekomfortowej sytuacji. Tysiące kamer, kibiców… Cisza. Taka głucha cisza. Marcin trochę się tam chwiał, taki był… po mocnym, naprawdę ciężkim nokaucie z rąk co by nie było ponad 100 kilogramowego profesjonalisty. Pierwsza przegrana przez nokaut Marcina w życiu, więc musiał troszkę do siebie dojść. Słabe uczucie, nie polecam nikomu – dodał szczerze.