Bartosz Szachta wściekły na FAME MMA: To jest niedopuszczalne [VIDEO]
przez Jakub Hryniewicz
Przegrany na FAME 29 Bartosz Szachta nie ukrywa swoich emocji w kierunku organizacji i tego, że Denis Załęcki został dopuszczony niemal pod samą klatkę.
Toruński konflikt to zdecydowanie najgorętszy w ostatnich miesiącach. Spodziewano się, że spór Denisa Załęckiego z Bartoszem Szachtą zakończy się w klatce FAME MMA. Ten drugi jednak nie chciał brać walki z dawnym przyjacielem. Przystał jednak na propozycję pojedynku z jego ojcem – Dawidem „Crazym” Załęckim.
Popularny „Bad Boy”, choć nierzadko uderza w organizację i innych freak fighterów, pojawił się w tarnowskiej arenie, by dopingować tatę… To znaczy, miał to zapewne w planie. W całości bowiem uwagę poświęcił Szachcie, którego rugał, obrażał i wyzywał siedząc zaledwie kilka metrów od klatki.
Sprawdź kurs w Superbet
Szachta wściekły na FAME MMA
Sam pojedynek przebiegał pod dyktando Dawida Załęckiego. „Crazy” szybko doznał urazu ręki w walce, ale do zwycięstwa wystarczyły mu nogi – low kickami zmasakrował Bartka, którego myśli uciekły cały czas na trybuny – w kierunku Denisa.
Przegrany Szachta udzielił tylko jednego wywiadu po walce – Hubertowi Mściwujewskiemu z kanału MMA – BNB. Tam wyznał, że organizacja nadepnęła mu na odcisk i zachowała się wobec niego nie w porządku, dopuszczając „Bad Boya” tak blisko klatki.
– To jest niedopuszczalne – powiedział mocno Bartosz Szachta. – K…wa, FAME się naprawdę źle zachował wobec mnie. Wiedzieli, że ta pała j…ana tam będzie i nic nie zrobili tak naprawdę. Wiedzieli, że będzie mnie dekoncentrował, wiedzieli, że będzie, k…wa, mnie wyzywał. Jeszcze z nimi nie gadałem, ale dla mnie jest to niedopuszczalne.
Co więcej, Szachta dodał, że wiedział od rana, iż Denis Załęcki pojawi się w Tarnowie. Gdy jednak pytał o to pracowników organizacji, nabierali oni wody w usta, choć tak naprawdę zdawali sobie sprawę, co nastąpi wieczorem:
– Jest co-main event, najważniejsza walka moja, tak samo najważniejsza walka, napędzona emocjami, a ja od początku gali wiedziałem, że Denis będzie, nie? A jak się pytałem kogoś, to: „nie wiem, no nie wiem, yy”. K…wa, ałszywcy p…doleni.