Denis Załęcki komentuje przegraną Szachty: Pokazałeś, jaki to jesteś niezniszczalny
przez Jakub Hryniewicz
Po gali FAME 29 nie mogło oczywiście zabraknąć komentarza Denisa Załęckiego.
Toruński „Bad Boy”, ku zaskoczeniu bądź nie, znalazł się w tarnowskiej Arenie Jaskółka. Stawił się tam przy innym freak fighterze, Krzysztofie Maliszewskim, z którym ostatnio ewidentnie wszedł w komitywę. Mowa o tym samym „Malisze”, który w przeszłości próbował dostać się do freak fightów zaczepiając Denisa na konferencji Clout MMA.
Do szczegółów przechodząc, panowie dali znać o swojej obecności oczywiście podczas co-main eventu FAME MMA 29, czyli walki Dawid Załęcki vs. Bartosz Szachta. Denis nie tyle wspierał ojca, co skupił się na pokrzykiwaniu wszelkiej maści epitetów w kierunku byłego przyjaciela. „Crazy” raz po raz masakrował nogę oponenta, który każdą przerwę poświęcał na odpowiadaniu „Bad Boyowi”. Koniec końców przegrał już w 1. rundzie, a chwilę w asyście później opuścił klatkę.
Sprawdź kurs w Superbet
Denis Załęcki w kierunku Szachty: Nie jest ci wstyd?
Denis Załęcki szalał podczas walki, ale również i po niej. Ochrona stała blisko niego, byle nie doszło do awantury z teamem Szachty. Oczywiście można było się spodziewać, że „Bad Boy” skomentuje porażkę Bartosza w swoich social mediach, co też uczynił:
– Jak tam, Bartuś? Jak się czujemy? Nie jest ci wstyd? Mi by było. Nóżka boli? Mam nadzieję, że boli. Jeszcze nie raz będzie bolała. Pokazałeś, jaki masz charakter, jaki to jesteś niezniszczalny, jak ty to mówisz, że się bijesz do końca. Nóżka zapiekła, Bartuś się popłakał, dziewczyna poszła do lekarza się pożalić…
W głowie wszystkich rodzi się pytanie, czy ta konfrontacja może doprowadzić do walki w klatce? Z jednej strony Szachta wykluczał takowy scenariusz. Sam Denis Załęcki twierdzi, że nie potrzebuje freak fightów do życia. Obaj jednak mogą przystać w końcu na ofertę FAME MMA, by publicznie wyjaśnić jaki tak naprawdę jest przeciwnik.
Jeżeli „Bad Boy” na pojedynek liczy i próbuje przekonać do niego byłego przyjaciela, to ciężko nie oprzeć się wrażeniu, że idzie w dobrym kierunku. Przegrana Bartosza w sposób, jaki to miało miejsce w Tarnowie, plus cała otoczka, może podrażnić dumę Szachty na tyle, że podpisze wykropkowaną linię.