Boxdel o stawkach i dużych twórcach w FAME MMA: Kwoty są brane z czapki
przez Jakub Hryniewicz
Michał „Boxdel” Baron wypowiedział się na temat stawek w organizacji FAME MMA. Przy okazji wypowiedział się o tym, jaki profil zawodników ma w jego oczach krótszą drogę do organizacji.
Od zarania dziejów organizacje freakowe wzbudzają dyskusje, gdy mowa o finansach wypłacanych – nie ma co ukrywać – amatorom. Oczywiście w dzisiejszych czasach w FAME MMA znajduje się już wielu zawodników znanych z zawodowej sceny, jak „Don Diego”, Tomasz Sarara, Kamil Minda, Marcin Wrzosek, czy Michał Pasternak.
W większości dołączyli oni jednak do świata freaków po jego peaku, gdy stawki dla największych twórców sięgały zenitu. „Konopskyy” mówił, że za walkę z „Xayoo” otrzymał około 550-600 tysięcy złotych. Teraz jednak o takich stawkach można pomarzyć, choć przy dobrych negocjacjach można sporo ugrać.
Sprawdź kurs w Superbet
Boxdel: Kwoty są brane z czapki
Włodarz FAME, Michał „Boxdel” Baron, gościł w studio Kanału Sportowego, gdzie został poruszony właśnie temat stawek dla freak fighterów.
– Kwoty są wysokie. Kwoty są z czapki brane tak naprawdę – powiedział „Boxdel”. – Bo ci twórcy nie zrobią jakiejś dużo większej roboty, co pokazała mi FAME 27 właśnie.
Jeden z współtwórców FAME zasugerował też, że najkrótsza droga do organizacji prowadzi przez realny konflikt, który generuje wyświetlenia, a nie przez „wielkość danego twórcy”.
– Dobry konflikt, dobrze zagrzany konflikt na TikToku chociażby, zrobi mi większe liczny, niż dwóch kozackich, dużych influencerów przyniesie walcząc ze sobą.
„Boxdel” przyznał też, że jako włodarz kieruje się opiniami głoszonymi w miejscu, gdzie panuje niemal zupełna wolność słowa. Użytkownicy portalu X (dawniej Twitter), bo o nich mowa, nie są fanami angażu wielkich twórców, za którymi stoją wielkie firmy. To właśnie przez współprace, nie są oni tak skorzy do tworzenia dymów, by przypadkiem nie stracić stałego dochodu.
– To dla X’a [dawniej Twitter – przyp. red.], który jest dla mnie platformą dość mocno opiniotwórczą i którą warto się gdzieś sugerować, mimo wszystko, jeśli chodzi o ten początek, to są ludzie nudni.
– W większości oni nie chcą tych dużych twórców internetowych, bo oni przychodzą z tym „parasolem PR-owym”. Oni będą zważać na współpracę, żeby czegoś nie stracić. Oni nie dadzą tego show.
Czy jest to zaskoczenie? Oczywiście, że nie. Nie jest to żadna szpilka wbita w FAME MMA, czy świat freak fightów. O ile jednorazowy, pokaźny zastrzyk gotówki jest czymś przyjemnym i poprawia sytuację, o tyle konsekwencje w postaci utraconych współprac odbierają stały zastrzyk gotówki.