Środa, 11 Marca, 2026

Oleksiejczuk szczerze o swojej roli w UFC. Docenił ostatniego rywala

Opublikowane 9 lutego 2026, 07:49
przez FW
0
0
Brak komentarzy

Michał Oleksiejczuk po raz kolejny potwierdził swoją wartość w oktagonie UFC. Na gali UFC Vegas 113 „Husarz” pewnie wypunktował Marca-Andre Barriault, wygrywając jednogłośną decyzją sędziów po trzech rundach wyraźnej dominacji. Choć zabrakło nokautu, Polak zrobił dokładnie to, czego oczekiwali kibice i matchmakerzy – narzucił tempo, presję i stoczył prawdziwą wojnę.

Od pierwszych minut Oleksiejczuk przejął inicjatywę, regularnie trafiał i spychał rywala do defensywy. Barriault imponował jednak odpornością na ciosy i ani myślał odpuszczać, odpowiadając ogniem na każdą serię Polaka. To właśnie niezłomność Kanadyjczyka sprawiła, że pojedynek nabrał charakteru brutalnej, wyrównanej wojny, mimo wyraźnej przewagi punktowej „Husarza”.

Sprawdź kurs w Superbet

Do 255 PLN zł bonusu we freebetach na start w Superbet! Wysokie kursy, dwa freebety na początek i atrakcyjny pakiet powitalny.
Kod promocyjny FANSPORTU
Hazard może uzależniać. Graj tylko u legalnych bukmacherów. Gra u nielegalnych jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi.

Michał Oleksiejczuk z ogromnym szacunkiem dla rywala po UFC Vegas 113

Po zakończeniu walki Michał Oleksiejczuk pojawił się na konferencji prasowej, gdzie w bardzo mocnych słowach odniósł się do postawy Marca-Andre Barriaulta i samego przebiegu pojedynku.

– Myślę, że to był najtwardszy przeciwnik w mojej karierze. Tak, naprawdę tak uważam. Wcześniej wielu rywali krążyło po klatce, unikało walki, cofali się i tylko czasem zadawali ciosy. A ten przeciwnik poszedł na wojnę. To prawdziwy wojownik. UFC kocha takie walki. Wiem o tym. Mam ogromny szacunek do Marca. Mam wielki respekt dla zawodników, którzy dają widowiskowe walki – powiedział Michał Oleksiejczuk na konferencji po UFC Vegas 113.

Polak podkreślił również, że styl oparty na presji i bezkompromisowej wymianie to coś, co od lat definiuje jego obecność w UFC i otwiera drzwi do coraz większych wyzwań.

– Myślę, że 90 procent moich walk to były totalne wojny i uważam, że moi szefowie, Mick Maynard i Dana White, dadzą mi teraz duże pojedynki. Jestem tego pewien, bo często brałem walki w krótkim terminie, bez problemu, i zawsze dawałem szalone wojny. Nie jestem gwiazdą UFC, ale jestem żołnierzem UFC – dodał Polak.

Tuż po zwycięstwie Oleksiejczuk jasno zaznaczył również swoje dalsze ambicje. Choć nie padło konkretne nazwisko, „Husarz” dał do zrozumienia, że w kolejnej walce celuje już wyłącznie w rywala z rankingu, co może zwiastować jego najpoważniejsze wyzwanie w dywizji średniej.

Podoba Ci się ten artykuł?

Zostaw ocenę
0
0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Najnowsze na youtube