Środa, 11 Marca, 2026

Wikłacz o wpadce rywala na wadze: Gdybym ja miał godzinę, robiłbym wszystko

Fot. YouTube
Opublikowane 11 lutego 2026, 10:25
przez Jakub Hryniewicz
0
0
Brak komentarzy

Zamieszanie wokół zachowania Muina Gafurova w przeddzień ostatniej walki wciąż budzi spore emocje. Głos w programie Oktagon Live zabrał Jakub Wikłacz, który nie ukrywał zdziwienia postawą zawodnika, który nie zdołał wypełnić limitu wagowego. Były mistrz KSW wagi koguciej wprost przyznał, że cała sytuacja wyglądała co najmniej nietypowo.

Problemy z wagą to w MMA temat stary jak świat, ale nie każda taka historia przebiega w podobny sposób. Zwykle zawodnicy do ostatnich minut walczą o każdy gram, korzystają z dodatkowego czasu i próbują dopiąć swego za wszelką cenę. W tym przypadku – jak relacjonuje Wikłacz – obraz był zupełnie inny.

Sprawdź kurs w Superbet

Do 255 PLN zł bonusu we freebetach na start w Superbet! Wysokie kursy, dwa freebety na początek i atrakcyjny pakiet powitalny.
Kod promocyjny FANSPORTU
Hazard może uzależniać. Graj tylko u legalnych bukmacherów. Gra u nielegalnych jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi.

Wikłacz o wpadce na wadze: „Gdybym miał godzinę, robiłbym wszystko”

W rozmowie w Kanale Sportowym Jakub Wikłacz nie owijał w bawełnę i przyznał, że zachowanie rywala Gafurova mocno go zdziwiło.

Cała sytuacja była dla mnie bardzo dziwna. Nie wyglądał, jakby starał się zrobić wagę. Gdybym nie zrobił wagi, a miałbym jeszcze godzinę, to robiłbym wszystko, żeby dopiąć celu. Chodził, uśmiechał się, pojawił się na ważeniu bardzo szybko. Dziwna sytuacja – powiedział w Kanale Sportowym.

Słowa Wikłacza jasno sugerują, że w jego ocenie zabrakło determinacji, jakiej można oczekiwać od zawodnika walczącego na najwyższym poziomie. Wpadka na wadze zawsze odbija się szerokim echem, ale w tym przypadku dyskusję podgrzewa właśnie sposób, w jaki cała sytuacja przebiegła.

Więcej na ten temat „Masa” przedstawił w swoim vlogu z wizyty w Las Vegas. Sean Shelby dużo wcześniej dał Polakowi znać, że Gafurov nie wypełni limitu. Wikłacz po konsultacji z trenerami i menedżerką, Joanną Jędrzejczyk, podjął decyzję ryzykowną i zgodził się na konfrontację z cięższym o ponad 2 kilogramy Tadżykiem.

Kto nie ryzykuje, ten szampana nie pije, a w tym wypadku skończyło się na trunku z wyższej półki. Kuba bowiem wygrał przez gilotynę w ostatniej sekundzie walki, za co otrzymał 100 tysięcy dolarów. Do tego miał gwarantowaną podstawę i 25%, które rywal stracił na wadze.

Podoba Ci się ten artykuł?

Zostaw ocenę
0
0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments