Jak daleko w UFC zajdą Wikłacz i Oleksiejczuk? Marian Ziółkowski komentuje [WIDEO]
przez Jakub Hryniewicz
Marian Ziółkowski w jednym z wywiadów dla Fansportu TV został zapytany zarówno o potencjał Jakuba Wikłacza, jak i styl walki Michała Oleksiejczuka. Były mistrz KSW nie ukrywał uznania dla obu zawodników, choć zupełnie inaczej ocenił ich sportowy sufit.
„Golden Boy” najpierw odniósł się do przyszłości Wikłacza, który coraz mocniej zaznacza swoją obecność na międzynarodowej scenie i uchodzi za jednego z najciekawszych polskich zawodników młodego pokolenia. Zdaniem Ziółkowskiego kluczowe mogą okazać się zmiany pokoleniowe w czołówce dywizji koguciej.
Sprawdź kurs w SUPERBET – Transmisja UFC za darmo!
Ziółkowski o Wikłaczu i Oleksiejczuku. Dwa różne sufity, wspólny respekt
Oto, co Marian Ziółkowski powiedział na temat Jakuba Wikłacza:
– Ciężko powiedzieć, ciężko powiedzieć. Ostatnio mojej dziewczynie powiedziałem, że jest to gość, który spokojnie może wejść do TOP 15. To spokojnie. Ale czy do pierwszej piątki…? To już nie wiem. Wydaje mi się, że gra na jego korzyść to, że kiedy on będzie wchodził wyżej, to taki Merab Dvalishvili może już kończyć. Robi się taka przestrzeń na to, żeby rzeczywiście coś tam ugrać. Jest mocny Petr Yan, ale ci zawodnicy, jak O’Malley, czy Sandhagen, którzy wydaje mi się, że gdy Wikłacz będzie łapał ten swój prime, to oni będą w drugą stronę. Wydaje mi się, że na przestrzeni tego i jaki ma potencjał wydaje mi się, że może dojść do TOP 5 – powiedział Ziółkowski.
Warszawski zawodnik nie szczędził również pochwał pod adresem Michała Oleksiejczuka, którego styl walki od lat gwarantuje widowiskowe pojedynki i duże emocje dla kibiców.
– Wiadomo, no wiadomo! Jak mogę powiedzieć, że nie lubię oglądać walki gościa, który nie czai się, tylko idzie mocno do przodu, wykonuje robotę i zasypuje uderzeniami? Kurczę, świetny zawodnik, świetny zawodnik – nie krył zachwytu Ziółkowski.
Jednocześnie, nawiązując do wcześniejszego pytania o sufit sportowy, „Golden Boy” był w przypadku Oleksiejczuka bardziej ostrożny w prognozach dotyczących jego miejsca w światowej czołówce.
– Jakbyś zapytał, gdzie jest jego sufit, to tu będę bardziej ostrożny. Może pierwsza piątka… może zabraknąć. Raczej to jest zawodnik, który może wejść do pierwszej piętnastki, ale czy będzie potrafił się utrzymać przez lata? Raczej wydaje mi się, że to będzie gość, który będzie dostarczał wiele emocji, raz wygrywał… – mówił Ziółkowski, któremu prowadzący wtrącił, że nie ma w tym nic złego. – Dokładnie. Nie każdy musi być mistrzem. Nie każdy musi być najlepszy. A nie raz są goście, którzy są najlepsi przez jakiś czas, ale potem i tak bardziej się zapamięta takiego Michała, który wychodził, nie kalkulował, robił robotę – dodał warszawski zawodnik.
Z wypowiedzi byłego mistrza KSW jasno wynika, że w Wikłaczu widzi projekt na zawodnika mogącego realnie atakować ścisłą czołówkę, podczas gdy Oleksiejczuk jawi się jako fighter gwarantujący emocje i widowiskowe walki, nawet jeśli droga do absolutnego topu dywizji może być w jego przypadku znacznie trudniejsza.