Niedziela, 12 Kwietnia, 2026

Don Diego przeanalizował walkę z Ugonohem: Mieli bardzo dobry gameplan pod regulamin

Opublikowane 20 lutego 2026, 09:54
przez Jakub Hryniewicz
0
0
Brak komentarzy

Mateusz „Don Diego” Kubiszyn odniósł się do swojej niespodziewanej porażki z Izu Ugonohem w turnieju FAME MMA. Mistrz GROMDY w rozmowie z Michałem Tuszyńskim dla Fansportu TV dokładnie przeanalizował przebieg pojedynku i wskazał elementy, które zadecydowały o zakończeniu walki już w pierwszej rundzie.

Pojedynek z dawno niewidzianym Izu Ugonohem uchodził za jedno z największych zaskoczeń całego turnieju. Przed walką większość obserwatorów stawiała na „Don Diego”, który był w wysokiej formie i miał za sobą bardzo dobre występy w poprzednich rywalizacjach. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna, a zawodnik WCA szybko narzucił swoje warunki i wyeliminował Kubiszyna już w 1. rundzie.

Sprawdź kurs w Superbet

Do 255 PLN zł bonusu we freebetach na start w Superbet! Wysokie kursy, dwa freebety na początek i atrakcyjny pakiet powitalny.
Kod promocyjny FANSPORTU
Hazard może uzależniać. Graj tylko u legalnych bukmacherów. Gra u nielegalnych jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi.

„Bardzo dobry gameplan”. Don Diego przeanalizował walkę z Ugonohem

W trakcie rozmowy Michał Tuszyński zdradził, że w ostatnich dniach miał okazję porozmawiać z Izu Ugonohem, który sam był zaskoczony tym, jak jednoznacznie wskazywano Kubiszyna jako faworyta. Do tej kwestii odniósł się również mistrz GROMDY, podkreślając, że zagadka formy rywala była realna także dla niego.

– Ja myślę, że Izu, jak mówiłem wcześniej, był dużą zagadką, jeśli chodzi o ten turniej, o jego formę, również i dla mnie. Ja nadal uważam, że słusznie byłem faworytem w tej walce, ze względu na background sportowy i na to, że byłem w gazie, a we wcześniejszym turnieju doszedłem do finału.

Kubiszyn zwrócił jednocześnie uwagę, że kluczową rolę odegrało przygotowanie taktyczne Ugonoha oraz dopasowanie strategii pod specyficzny regulamin starcia, który znacząco odbiegał od klasycznych zasad K-1.

Tutaj, co najważniejsze, zawiódł u nas… Albo może nie, nie chcę mówić, że u nas zawiódł. To Izu wraz ze swoim teamem przygotowali bardzo dobry gameplan pod reguły gry, pod regulamin tej walki – kontynuował „Don Diego” wyjaśniając, iż zasady pojedynku bardziej nawiązywały do Muay Thai w małych rękawicach, niż do K-1. – K-1 z samej nazwy ma jedno kolano w klinczu. Tutaj były modyfikacje, że nieograniczona ilość kolan w korpus, a na głowę tylko jedno. A w tym przypadku kluczowe było to, że była nieograniczona ilość kolan w klinczu, więc z samej nazwy „K-1” nie ma tutaj żadnego przeniesienia.

„Don Diego” przyznał także, że jego sztab analizował warunki fizyczne przeciwników, jednak nie zakładał, że właśnie klincz i kolana staną się najważniejszym elementem walki i doprowadzą do przełamania już w pierwszej odsłonie.

Wzięliśmy pod uwagę, biorąc pod uwagę warunki fizyczne przeciwników, bo nie mówię tylko o Izu, braliśmy pod uwagę, że będzie z tym problem, ale nie spodziewaliśmy się, że będzie to kluczowy element walki, do którego będzie dążyć Izu. Rozmawialiśmy z Izu i z całym temamem po walce i mówili, że wiedzieli, że będziemy uderzać prawy prosty na dół… którego na samym początku nie uderzaliśmy, bo wiedzieliśmy, że oni to wiedzą! I tutaj, zwłaszcza w 1. rundzie, to był kluczowy element. Doprowadził do liczenia tymi kolanami.

Podoba Ci się ten artykuł?

Zostaw ocenę
0
0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Najnowsze na youtube