Dariusz Michalczewski o reprezentowaniu Niemiec: Wszyscy i tak wiedzieli, kim ja jestem, Polakiem
przez FW
Dariusz „Tiger” Michalczewski po latach wrócił do tematu, który do dziś wywołuje emocje wśród kibiców. Legendarny pięściarz wprost odniósł się do zarzutów dotyczących reprezentowania Niemiec w trakcie zawodowej kariery.
Dariusz Michalczewski przez lata święcił triumfy na światowych ringach jako zawodnik reprezentujący Niemcy. To właśnie pod niemiecką flagą zdobywał mistrzowskie pasy i to niemiecki hymn rozbrzmiewał przed jego walkami. Dla części fanów w Polsce była to kwestia trudna do zaakceptowania – wielu nie mogło pogodzić się z faktem, że Polak występował oficjalnie jako reprezentant naszych zachodnich sąsiadów.
Sprawdź kurs w Superbet
Michalczewski: „Wszyscy i tak wiedzieli, kim ja jestem – Polakiem”
„Tiger” postanowił odnieść się do tych głosów w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim na Kanale Zero.
– Tam byłem Polakiem, a tutaj byłem ten Niemiec. Jaki ja jestem Niemiec. Gdzie ja jestem Niemiec? Dzisiaj wiele ludzi występuje pod inną maską. I nic się nie mówi. Wiadomo, że to było oficjalnie. To był taki przewrót, bo tego mi się wydaje w historii jeszcze nie było w polskim sporcie. A nie, Bogdan Wenta chyba też grał w niemieckiej reprezentacji. A potem był trenerem reprezentacji Polski w piłce ręcznej. I nikt mu nic nie mówił. Nie słyszałem, żeby ktoś mu coś powiedział.
– A mój sukces jest bardzo duży. Jestem bardzo znany. I nie dziwię się, że ludzie tak mówią. Bo im więcej jest zazdrośników, tym jest mi lepiej.
Były mistrz świata nie ukrywa, że kwestia hymnu i barw narodowych nie była dla niego najważniejsza w kontekście sportowej kariery.
– Mi to w ogóle nie przeszkadzało. Ani mnie to grzało, ani ziębiło. Boksowałem dla siebie. Chciałem wygrać mecz, zarobić kasę, dobrze żyć. To było najważniejszym celem. Nie miałem czasu i miejsca w głowie, żeby zastanawiać się, jaki hymn mi grają. Wszyscy i tak wiedzieli, kim ja jestem – Polakiem – powiedział Dariusz Michalczewski w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim w Kanale Zero.
Słowa „Tigera” z pewnością ponownie rozgrzeją dyskusję wśród kibiców. Dla jednych pozostanie on wielkim mistrzem i jednym z najbardziej utytułowanych polskich pięściarzy, dla innych – symbolem sportowej decyzji, która do dziś budzi mieszane uczucia.