Patryk Chacia komentuje przegraną na GROMDA 24: Śmiać mi się chce, jak…
przez Jakub Hryniewicz
Kilka dni po gali GROMDA 24 głos zabrał Patryk Chacia. Polak, który był stawiany w roli wyraźnego faworyta, przegrał w walce wieczoru z „Heavy Heartem” i odniósł się do powodów porażki.
Starcie z Kameruńczykiem miało być dla Chaci kolejnym krokiem w stronę ścisłej czołówki federacji GROMDA. Tymczasem, podobnie jak wcześniej Sebastian „Scarface” Skiermański, również on musiał uznać wyższość nieustępliwego rywala. „Heavy Heart” po raz kolejny udowodnił, że potrafi zaskoczyć i brutalnie zweryfikować przewidywania ekspertów.
Sprawdź kurs w Superbet
Chacia przerywa milczenie po GROMDA 24. „Zdrowie jest ważniejsze”
Patryk Chacia kilka dni po gali opublikował w mediach społecznościowych obszerne oświadczenie, w którym wyjaśnił kulisy zakończenia pojedynku.
– Ze względu na stan oka przerwałem walkę, ponieważ było całkowicie zamknięte. Dla mnie zdrowie jest ważniejsze niż ewentualne problemy, które mogłyby zostać ze mną do końca życia. Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Tak jak w walce z Sebastianem w main evencie szliśmy do końca, tak teraz w main evencie nie miałem takiej możliwości – mój przeciwnik dobrze wycelował i zamknął mi oko. Oczywiście gratuluję mu zwycięstwa! Od początku czułem się bardzo dobrze. Kondycyjnie nie odczuwałem nawet, że walczyliśmy w formule No Limit Time, dlatego pod względem przygotowania kondycyjnego nic nie zamierzam zmieniać. W pierwszych rundach mogłem bardziej postarać się wyczuć przeciwnika, ale trafiał mnie w to samo miejsce i wyszło, jak wyszło.
– Śmiać mi się chce, jak bardzo mój przeciwnik próbował wejść mi do głowy – jestem na takie rzeczy tak odporny, że sam jestem w szoku – napisał Patryk Chacia na Instagramie.
Polak podkreślił, że decyzja o przerwaniu walki była podyktowana wyłącznie troską o zdrowie. W formule walk na gołe pięści, gdzie ciosy często prowadzą do głębokich rozcięć i poważnych urazów, zamknięte oko praktycznie uniemożliwia dalszą rywalizację.
Porażka z „Heavy Heartem” z pewnością boli, zwłaszcza że Chacia był wskazywany jako zdecydowany faworyt. Z drugiej strony Kameruńczyk kolejny raz udowodnił, że w ringu GROMDY nie liczą się przewidywania, a charakter i precyzja w kluczowych momentach. Niewykluczone, że dla Polaka będzie to jedynie przystanek w drodze po kolejne wyzwania – tym razem już z nowymi wnioskami wyciągniętymi z bolesnej lekcji.