Rico Verhoeven wyjaśnia kulisy oferty z UFC: To była przyzwoita propozycja
przez FW
Rico Verhoeven zabrał głos w sprawie głośnych spekulacji dotyczących swojej niedoszłej współpracy z UFC.
„Król Kickboxingu” w rozmowie z Arielem Helwanim wyjaśnił, że oferta amerykańskiego giganta wcale nie była – jak sugerowali niektórzy – „potwarz”. Holender ostatecznie wybrał jednak drogę bokserską, która może zaprowadzić go na sam szczyt królewskiej kategorii wagowej.
Sprawdź kurs w Superbet
Rico Verhoeven wyjaśnia kulisy oferty z UFC. „To była przyzwoita propozycja”
Mistrz GLORY wagi ciężkiej przyznał w programie „The Ariel Helwani Show”, że propozycja ze strony UFC była poważna i konkretna. W przestrzeni medialnej pojawiały się opinie, jakoby federacja nie potraktowała go z należytą powagą. Sam zawodnik stanowczo temu zaprzeczył.
– To była przyzwoita oferta. Naprawdę przyzwoita – powiedział Rico Verhoeven. – Ale jak już mówiłem, trzeba było zestawić to obok siebie. Duża walka crossoverowa z Anthonym Joshuą i bardzo poważna wypłata albo przejście do UFC, co jest zupełnie inną historią. Derrick Lewis to świetny zawodnik.
Początkowo mówiło się, że Holender mógłby zadebiutować w oktagonie przeciwko czołowemu ciężkiemu – Derrick Lewis. Verhoeven nie ukrywa jednak, że choć to uznane nazwisko, sportowo i medialnie nie była to skala, której oczekiwał.
– To mocne nazwisko w UFC, ale nie ma tej rangi, której szukam. Nie wiem… To była dobra walka na wejście do UFC, żeby się przestawić. Ale pomyślałem: „Nie, celujmy w walkę z Anthonym Joshuą”. I tak to się potoczyło.
Rzeczywiście, przez długi czas mówiło się o potencjalnym pojedynku z byłym mistrzem świata wagi ciężkiej, Anthonym Joshuą. Ostatecznie jednak scenariusz uległ zmianie – Verhoeven ma skrzyżować rękawice z czempionem WBC, Ołeksandrem Usykiem, a stawką będzie pas wagi ciężkiej federacji World Boxing Council.
Choć finalnie Holender nie związał się z UFC, nie kryje, że rozmowy były bardzo zaawansowane, a sama oferta spełniała jego oczekiwania finansowe.
– W stu procentach. To było naprawdę blisko. To była dobra propozycja. Widzę w internecie różne rzeczy i to kompletnie nieprawda, że UFC przyszło i uznało: „Rico to żadne nazwisko, damy mu byle jaką ofertę”.
– Absolutnie tak nie było. Potraktowali mnie z dużym szacunkiem i dali mi bardzo przyzwoitą propozycję, zwłaszcza patrząc na to, co oferują innym zawodnikom. Naprawdę to czułem. Ale patrząc szerzej na sporty walki i na to, ile zarabiałem w GLORY, pomyślałem, że to nie do końca ma dla mnie sens.
Tym samym „Król Kickboxingu” rozwiał wątpliwości – nie chodziło o brak szacunku czy zaniżoną stawkę, lecz o chłodną kalkulację. Z perspektywy sportowej i finansowej walka bokserska o globalnym zasięgu okazała się dla niego bardziej atrakcyjna niż debiut w MMA.