Szachta wyklucza powtórkę z rozrywki na FAME 30: Tu jest coś innego, to są sprawy wyższej rangi
przez Jakub Hryniewicz
Bartosz Szachta nie przejmuje się opiniami środowiska przed galą FAME 30. Mimo że większość stawia na Denisa Załęckiego, torunianin zapowiada zupełnie inny scenariusz i przekonuje, że tym razem kibice zobaczą jego prawdziwe oblicze.
Zbliżające się starcie Bartosza Szachty z Denisem Załęckim budzi ogromne emocje, a niemal jednogłośne typowania na korzyść „Bad Boya” tylko podkręcają atmosferę. Sam zainteresowany nie robi sobie jednak z tego problemu. W rozmowie dla Fansportu TV jasno dał do zrozumienia, że brak wiary ze strony innych działa na jego korzyść.
Sprawdź kurs w Superbet
Szachta spokojny o wynik. „On dobrze wie, jak sparowaliśmy”
Szachta podkreślił, że opinie innych zawodników i osób ze środowiska freak fightów nie mają dla niego większego znaczenia.
– Nie ma to znaczenia. Dla mnie lepiej, bo nie mam presji. Ja tam wchodzę, Denis dobrze wie, jak sparowaliśmy. To, że mówił „25%”, to se może mówić. Ja wiem, co on ma w głowie. On dobrze wie, jak sparowaliśmy, jaki mam charakter do walki.
Torunianin odniósł się również do swojej ostatniej walki z Dawidem „Crazym” Załęckim, która zakończyła się dla niego bardzo szybko i wyraźnie wpłynęła na sposób, w jaki postrzegają go kibice.
– Ludzie mnie postrzegają przez pryzmat walki z „Crazym”. Wiadomo, nie poszło tam, głowa nie zagrała. [Teraz] chcę pokazać, że ja się potrafię bić, bo się potrafię bić. Zawsze to udowadniałem. Wszyscy o tym dobrze wiedzą. To, co się wydarzyło z „Crazym”, to się wydarzyło, życie, ale tutaj będzie co innego. Denisa znam bardzo dobrze, do „Crazy’ego” miałem szacunek do samego końca i dlatego może tak wyszło. Do Denisa nie mam szacunku, znam go bardzo dobrze i wiem, że w walce będzie ogień.
Przypomnijmy, że pojedynek z Dawidem Załęckim zakończył się już w pierwszej rundzie, gdy „Crazy” skutecznie rozbił nogę Szachty niskimi kopnięciami. Dodatkowo emocje podgrzewał wtedy Denis, który reagował spod klatki, wyprowadzając Bartosza z równowagi. Tym razem jednak, jak zapewnia Szachta, scenariusz ma być zupełnie inny.
– Nie, nie, nie. Nie, nie, tu jest co innego, kompletnie coś innego. Także możecie się na pewno spodziewać mocnej bitki. Tu jest sprawa… To są sprawy wyższej rangi. Tak bym powiedział.
Wszystko wskazuje więc na to, że konflikt między Szachtą a Załęckim znajdzie swoje brutalne rozstrzygnięcie w klatce. Emocji z pewnością nie zabraknie, a sam zawodnik zapowiada, że tym razem kibice zobaczą zupełnie inną wersję jego samego.