Bartosz Szachta po walce z Denisem: Do tego obalenia wszystko było jak należy
przez Jakub Hryniewicz
Bartosz Szachta zabrał głos po przegranej z Denisem Załęckim. Były przyjaciel „Bad Boya” zdradził, jak wyglądała walka z jego perspektywy i co działo się po kluczowym momencie pierwszej rundy.
Starcie Denisa Załęckiego z Bartoszem Szachtą było jednym z najgłośniejszych pojedynków gali FAME 30. Konflikt, który zakończył wieloletnią relację obu zawodników, znalazł swój finał w klatce. „Bad Boy” nie pozostawił wątpliwości i zakończył walkę już w pierwszej rundzie, a jednym z przełomowych momentów było efektowne rzutowe obalenie w stylu zapaśniczym.
Sprawdź kurs w Superbet
„Nie byłem już sobą”. Szachta o decydujących chwilach walki
W rozmowie z Michałem Tuszyńskim Szachta wrócił do kluczowych momentów pojedynku. Jak przyznał, po jednym z incydentów miał możliwość przerwania walki, jednak zdecydował się kontynuować mimo bólu.
– Powiem tak, po tym faulu Denisa mogłem nie wstawać, ale to by bardzo źle wyglądało. Mimo tego bólu, co czułem, mówię „wstaję mimo wszystko” – mówił Szachta. – Jak wstałem, to już nie byłem sobą.
Zawodnik zdradził również, że początkowo realizował założony plan, który przyniósł pierwsze efekty. Problemy zdrowotne sprawiły jednak, że wszystko się posypało.
– Jak widziałem, że jest rozcięty, to zdecydowanie widziałem, że można, ale przeszkadzały mi plecy. Głowa chciała, ale ciało mogło. Do tego obalenia było wszystko jak należy. Miałem orbitować i czekać na kontrę, tak było na samym początku.
– On kopnął middle’a i dostał sierpa i padł czy tam się przewrócił i tak miałem całą walkę toczyć, ale po tych plecach cały plan się zmienił. Nie słyszałem narożnika… Wymiana, bitka, wojna.
Słowa Szachty rzucają nowe światło na przebieg walki i pokazują, jak duży wpływ na jej losy miały wydarzenia z pierwszych minut. Ostatecznie to Denis Załęcki wyszedł z klatki jako zwycięzca, zamykając jeden z najgłośniejszych konfliktów ostatnich miesięcy.