Nietrafiony podtytuł FAME 30? Boxdel ujawnia, kto miał wystąpić w Gliwicach
przez Jakub Hryniewicz
Michał „Boxdel” Baron podsumował galę FAME 30: ICONS i zdradził kulisy jej powstawania. Jak się okazuje, pierwotna karta walk miała wyglądać zupełnie inaczej.
Za nami gala FAME 30, która wzbudziła sporo emocji zarówno w klatce, jak i poza nią. Po wydarzeniu głos zabrał Michał „Boxdel” Baron, który w rozmowie z kanałem mma.pl odniósł się do przebiegu gali oraz jej ostatecznego kształtu. Jak przyznał, choć był zadowolony z widowiska, początkowe założenia były zupełnie inne.
Sprawdź kurs w Superbet
„Miały być prawdziwe ikony”. Boxdel zdradza kulisy FAME 30
Włodarz FAME MMA nie ukrywał, że największym wyzwaniem okazał się sam podtytuł wydarzenia. „ICONS” miał odnosić się do konkretnych postaci, które ostatecznie nie pojawiły się na gali.
– Gala była generalnie dużo lepsza, niż zakładałem. Podtytuł zrobił spory problem, ponieważ ewidentnie było za mało tych prawdziwych ikon, czyli Ferrariego, Kasjo można było wrzucić. Teraz po gali, mogę już zdradzić, że pierwotnie oni byli w karcie, dlatego właśnie ona się tak nazywała. No ale różne perturbacje związane z ka*nami itd. spowodowały, że niektórzy nie chcieli przyjechać, niektórzy nie chcieli przylecieć, zastanawiali się nad tym.
Jak wynika ze słów „Boxdela”, organizacja była zmuszona do wprowadzenia zmian, które wpłynęły na końcowy odbiór gali. W pierwotnych planach kibice mieli zobaczyć między innymi Amadeusza „Ferrariego” Roślika czy Kasjusza „Don Kasjo” Życińskiego, czyli zawodników, których wielu fanów uznaje za jedne z największych gwiazd freak fightów.
Ostatecznie jednak karta walk została oparta na innych postaciach, które – jak pokazał przebieg gali – również były w stanie dostarczyć sporo emocji. Sam „Boxdel” przyznał, że końcowy efekt przerósł jego oczekiwania, co może być dobrym prognostykiem przed kolejnymi wydarzeniami organizacji.