Mariusz Grabowski nie ma wątpliwości. Skomentował potencjalną walkę Adamek vs. Najman [WIDEO]
przez Jakub Hryniewicz
Coraz więcej wskazuje na to, że kibice mogą doczekać się jednego z najbardziej elektryzujących zestawień we freak fightach. W kuluarach mówi się o potencjalnym starciu Tomasza Adamka z Marcinem Najmanem, które miałoby uświetnić ostatnią galę FAME MMA w tym roku.
O pożegnalnym występie „Górala” spekuluje się już od dłuższego czasu – szczególnie po jego głośnej walce z Roberto Soldiciem. Naturalnym kierunkiem wydaje się domknięcie konfliktu z Najmanem, który niedawno ponownie ogłosił zakończenie kariery. Taki pojedynek bez wątpienia przyciągnąłby ogromne zainteresowanie.
Sprawdź kurs w Superbet
Grabowski nie ma wątpliwości. “To bardzo prawdopodobne”
Do potencjalnego zestawienia odniósł się Mariusz Grabowski, który gościł w studiu Fansportu TV. W rozmowie z Michałem Tuszyńskim zdradził, jak patrzy na możliwość takiego pojedynku i co doradziłby Adamkowi.
– Wiesz co, ja wielokrotnie rozmawiałem z Tomkiem i często rozmawiam z Tomkiem, bo mamy kontakt. I wiesz… nie oszukujmy się. Ja powiem tak: nie zdziwiłbym się, jak Tomasz Adamek vs. Marcin Najman, „Cesarz Polskich Freak Fightów” zgodził się na boks. Myślę, że to jest bardzo prawdopodobne, że do takiej walki może dojść.
Grabowski zwrócił uwagę na kluczowy aspekt – formułę pojedynku. Do tej pory obaj zawodnicy mieli zupełnie inne podejście do tej kwestii, co skutecznie blokowało negocjacje.
– W boksie. Wiadomo, że Tomek się wzbraniał, że nie będzie walczył w innej dyscyplinie. Wiadomo, że „Cesarz” mówił, że tylko w MMA, ale myślę, że teraz wiele rzeczy się zmieniło i taka walka może się odbyć – w boksie. Zobaczymy, co czas przyniesie… Dlatego myślę: Adamek vs. „Cesarz” jest na tapecie.
Jeśli rzeczywiście uda się dopiąć szczegóły, będzie to jedno z najgłośniejszych starć w historii polskich freak fightów. Z jednej strony legenda boksu zawodowego, z drugiej postać, która od lat budzi ogromne emocje – taki miks gwarantuje widowisko, o którym będzie głośno jeszcze długo po ostatnim gongu.