Niedziela, 17 Maja, 2026

Michał Materla wspomina strach przed dwoma walkami: Chodząca w ludzkiej skórze bestia

Fot. Viaplay
Opublikowane 9 kwietnia 2026, 11:23
przez Jakub Hryniewicz
0
0
Brak komentarzy

Michał Materla wrócił wspomnieniami do najtrudniejszych momentów swojej kariery. W rozmowie z Łukaszem Kadziewiczem w programie „W Cieniu Sportu” legenda polskiego MMA opowiedziała o dwóch pojedynkach, przed którymi towarzyszył mu prawdziwy strach.

Gala OKTAGON 86 odbędzie się 11 kwietnia na w Enea Arenie w Szczecinie. Bilety na pierwszą galę organizacji w Polsce możesz nabyć na oktagonmma.pl. Transmisja na żywo dostępna w TVP Sport.

Sprawdź kurs w eFortuna.pl

Odbierz do 300 zł na startł! Za pełną rejestrację zgarniasz 25 zł. Postaw kupon za 50 zł i odbierz 150 zł we Freebetach!
Kod promocyjny FANSPORTU
Hazard może uzależniać. Graj tylko u legalnych bukmacherów. Gra u nielegalnych jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi.

Materla o walkach, które zostawiły ślad

Michał Materla wraca do akcji już w ten weekend na gali OKTAGON 86, która odbędzie się w Szczecinie. Przy okazji medialnych występów zawodnik podzielił się historiami z przeszłości, które pokazują, że nawet najbardziej doświadczeni fighterzy miewają chwile zwątpienia.

Pierwsza z nich dotyczy starcia z Evangelistą „Cyborgiem” Santosem. Polak przyznał, że strach pojawił się jeszcze zanim wszedł do klatki – wszystko przez obraz rywala, jaki zbudował sobie w głowie.

– Pojechałem do Brazylii trenować po raz drugi. Zawodnik z którym walczyłem, miałem okazję go oglądać dwa lata wcześniej. Oglądaliśmy [go] razem z trenerami będąc przy okazji gali w Brazylii i komentowaliśmy: „jak on wygląda; jak on kopie; jak on robi to, tamto”. Same ochy i achy.

– W taki bezwzględny sposób walczył, że całkowicie spacyfikował swojego przeciwnika to jest jedna sprawa. Przy tym był jeszcze taki surowy i taki chamski. Był miły jako człowiek, ale taki był w walce.

– Dwa lata później pojechałem do Brazylii trenować. Zapytali czy chcę zawalczyć. Ja mówię, że pewnie, chętnie. To pojedziesz do Manaus, tam do dżungli. Super, fajna przygoda. Pojechałem do Manaus i mówię kto jest moim przeciwnikiem? A oni mówią, no ten gość. Ja wewnętrznie taki strach poczułem wewnątrz. Tak się bałem. Gościa, którego dwa lata wcześniej sobie tak zdemonizowałem w głowie sam. Bestia. Chodząca w ludzkiej skórze bestia. A teraz muszę z nim zawalczyć. Przegrałem tę walkę. To była taka lekcja właśnie dla mnie, że nie można w taki sposób podchodzić do walki.

Druga sytuacja miała miejsce już w Polsce, podczas rewanżowego starcia z Jayem Silvą na gali KSW. Tym razem problemem nie był rywal, a własne przygotowania.

– Miałem drugą walkę z Jayem Silvą na KSW. Wtedy jeszcze nie miałem opieki dietetycznej, przygotowania poszły fatalnie, byłem zajechany tym, że robiłem więcej, mocniej, dalej, do samego końca i jeszcze jakieś choróbsko mnie dopadło przy okazji. Pierwsza runda, całkowicie zdominowałem swojego przeciwnika, od 7 sekundy chyba byłem u niego za plecami.

Siedzimy na przeciwko siebie w ringu, ja go kontrolowałem za plecami i on w ogóle nie jest zmęczony. A ja po prostu walczę, żeby wziąć każdy oddech, żeby dojść do siebie. Gdzie ja go powinienem zdominować i go zmęczyć.

– Wtedy siedzę w tym narożniku i taka myśl mi przeszła po głowie: przegram. I za chwilę przegrałem.

Słowa Materli to mocne przypomnienie, że w MMA ogromną rolę odgrywa nie tylko forma fizyczna, ale i głowa. Nawet najmniejsze zwątpienie może w kluczowym momencie przesądzić o wyniku walki.

Materla vs. Jungwirth - kto wygra na OKTAGON 86?

Loading ... Loading ...

Podoba Ci się ten artykuł?

Zostaw ocenę
0
0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Najnowsze na youtube