Tomasz Bezrąk pożegna się z Prime Show MMA? „Strasznie niszczy ta branża”
przez Jakub Hryniewicz
Tomasz Bezrąk pojawił się w programie Freak Show na Kanale Sportowym, gdzie nie gryzł się w język. Prezes PRIME Show MMA odniósł się do kulis kontrowersyjnej gali, a także zdradził, że coraz poważniej myśli o odejściu ze stanowiska.
Od samego początku było jasne, że gala Prime Show MMA 16 nie należy do najłatwiejszych w organizacji. Już pierwsza konferencja przyniosła falę kontrowersji, a jednym z najgłośniejszych tematów był panel Kloszard Kombat Tournament. Projekt ostatecznie wypadł z rozpiski, choć – jak przyznał Bezrąk – początkowo wyglądało to zupełnie inaczej.
– Kloszard Kombat Tournament to był pomysł Arka. Cała ekipa PRIME podchwyciła ten temat. Na papierze to wyglądało fajnie. Miało być fajne show. Zdziwiliśmy się hejtem… – powiedział w programie.
Sprawdź kurs w eFortuna.pl
Bezrąk szczerze o PRIME: „Coraz mniej chęci, coraz więcej chaosu”
W dalszej części rozmowy padło pytanie o kulisy pracy prezesa federacji freak fightowej. Bezrąk nie ukrywał, że to ogromne obciążenie – nie tylko organizacyjne, ale i psychiczne.
– Tak, tak, tak… Na pewno jest to ciężkie, żeby znaleźć ten balans, jak budzić się z chęcią do dalszej pracy. Patrząc ostatnimi czasy, to coraz mniej. Strasznie niszczy ta branża – przyznał otwarcie.
Jakby tego było mało, szef PRIME coraz częściej rozważa zakończenie swojej przygody z federacją. Powód? Przemęczenie, presja i świadomość, że traci czas, który mógłby wykorzystać inaczej.
– Coraz bardziej się przekonuję, że to nie jest dla mnie świat. Tak, myślę o odejściu. Tracę pewien okres w życiu, który mógłbym spożytkować inaczej. Tracą pewne osoby, które nie chcę, żeby coś straciły i jak jestem postrzegany.
Kulisy pracy w PRIME momentami brzmią wręcz absurdalnie. Bezrąk zdradził, że dziennie potrafi obsłużyć nawet około 180 telefonów. Co gorsza, wiele z nich dotyczy spraw błahych, które trudno traktować poważnie.
Jako przykład podał sytuację z zawodnikiem, który mimo zakazu wniesienia zwierzęcia do hotelu… i tak pojawił się na miejscu z psem ukrytym pod ubraniem. Niby dorośli ludzie, a jednak zachowania jak ze szkoły podstawowej, można podsumować całą sytuację.
Wygląda więc na to, że za kulisami freak fightów nie brakuje chaosu, a cierpliwość włodarzy powoli się kończy. Jeśli Bezrąk faktycznie zdecyduje się na odejście, może to być kolejny poważny cios dla i tak już mocno krytykowanego projektu.