Sean Strickland znów odpalił się na Khamzata Chimaeva. BARDZO mocne słowa przed UFC 328
przez Jakub Hryniewicz
Atmosfera przed UFC 328 robi się coraz gęstsza. Sean Strickland znów zabrał głos i – jak to ma w zwyczaju – nie owijał w bawełnę. Podczas otwartego treningu dla mediów Amerykanin w ostrych słowach uderzył w Khamzata Chimaeva.
Konflikt między zawodnikami ciągnie się od miesięcy. Choć kiedyś mieli okazję razem trenować, dziś nie ma po tym śladu. Zamiast sportowego szacunku mamy kolejne uszczypliwości i coraz mocniejsze wypowiedzi, które tylko podkręcają zainteresowanie kibiców.
Sprawdź kurs w SUPERBET – Transmisja UFC za darmo!
Strickland nie hamuje. Mocne słowa pod adresem „Borza”
W rozmowie z mediami Strickland ponownie odniósł się do swojego rywala, przedstawiając w ironiczny sposób hipotetyczne spotkanie twarzą w twarz.
– Gdyby Chimaev podszedł do mnie jak dżentelmen i powiedział: „słuchaj, powiedziałeś parę rzeczy. Obraziłeś moją żonę. Ja naprawdę kocham owce”, co jest wariactwem, to odpowiedziałbym: „ja kocham kozy, stary. Kozy są dobre”. On kocha kozy, ja też, mamy coś wspólnego. Tylko ja ich nie p*dolę. Tak czy siak, gdyby podszedł do mnie jak facet i powiedział: „Sean, powiedziałeś coś o moim ojcu, Kadyrowie”, to powiedziałbym: „No wiesz, to ty się sprzedałeś. Nie ja” – powiedział Strickland.
Były mistrz dał też jasno do zrozumienia, że ewentualna konfrontacja mogłaby szybko wymknąć się spod kontroli.
– Chimaev powiedziałby: „chcę to załatwić”. Odpowiedziałbym: „załatwmy to jak mężczyźni”. Ale jeśli podejdzie do mnie z trzema innymi pdolonymi, kozojbiącymi Czeczenami, którzy nie mówią po angielsku, to wyciągnę broń i zastrzelę każdego z nich – dodał, podkreślając, że w New Jersey również zamierza mieć przy sobie broń, „na wszelki wypadek”.
Takie wypowiedzi tylko podgrzewają atmosferę wokół potencjalnego starcia. Jedno jest pewne – jeśli dojdzie do walki Stricklanda z Chimaevem, napięcia nie zabraknie ani przed pierwszym gongiem, ani po nim.