Gilotyna asem w rękawie? Jakub Wikłacz o szykowanych technikach na UFC Vegas 118
przez Jakub Hryniewicz
Jakub Wikłacz szykuje się do kolejnego występu w oktagonie i – jak sam przyznaje – do starcia podchodzi z konkretnym planem. Polak w rozmowie z Patrykiem Prokulskim z redakcji TVP Sport opowiedział o przygotowaniach do walki z Marcusem McGhee.
Do pojedynku dojdzie 6 czerwca na gali UFC Vegas 118. Reprezentant Czerwonego Smoka Poznań nie ukrywa, że wraz ze sztabem szkoleniowym dokładnie przeanalizował rywala i opracował taktykę pod jego styl.
– Stójkowo jest mocno poukładany i raczej trzyma się swoich schematów. Szukaliśmy gdzieś tych schematów, tego co on robi, żeby się taktycznie do niego dostosować. Jak zwykle wymyśliliśmy parę fajnych, ciekawych akcji, technik. Tak więc mamy swój plan na tę walkę.
Sprawdź kurs w SUPERBET – Transmisja UFC za darmo!
Wikłacz o swojej najmocniejszej broni. „Gilotyna zawsze jest opcją”
„Masa” znany jest przede wszystkim ze swoich umiejętności parterowych, a szczególnie z niebezpiecznej gilotyny. Jak jednak podkreśla, nie zamierza ograniczać się wyłącznie do jednej techniki.
– Nie ukrywam, że jak będzie okazja, to gilotyna zawsze jest wyjściem z każdej sytuacji. Może się trafić tak, że złapię gilotynę, ale to nie jest tak, że to jest moja jedyna broń. Jestem przygotowany na wiele innych poddań. Gilotyna często wchodzi i jest mocna, dlatego tak się dzieje, że mam tyle poddań gilotyną, ale to nie jest jedyna technika, jaką planuję na tę walkę.
Dla Wikłacza będzie to kolejna szansa, by zaznaczyć swoją pozycję w kategorii koguciej i udowodnić, że jego parter wciąż stanowi ogromne zagrożenie dla każdego rywala.