Baraniewski wspomina sparingi ze Stricklandem: Tam była rzeźnia [WIDEO]
przez Jakub Hryniewicz
Iwo Baraniewski uchylił rąbka tajemnicy na temat swoich zagranicznych przygotowań. Polak opowiedział o kulisach treningów w jednym z najbardziej znanych klubów na świecie i nie ukrywał, że były to niezwykle wymagające doświadczenia.
Temat wyjazdów do czołowych amerykańskich gymów wraca w środowisku MMA jak bumerang. Coraz więcej zawodników decyduje się sprawdzić na tle światowej czołówki, a jednym z takich miejsc jest Xtreme Couture. To właśnie tam Baraniewski miał okazję trenować i sparować z absolutną elitą.
Wśród jego sparingpartnerów znalazł się między innymi Sean Strickland, który już w najbliższy weekend stanie do walki o pas kategorii średniej UFC. Amerykanin zmierzy się z niepokonanym Khamzatem Chimaevem podczas gali UFC 328, a napięcie między zawodnikami sięga zenitu.
Sprawdź kurs w SUPERBET – Transmisja UFC za darmo!
„Tam była rzeźnia”. Baraniewski wspomina sparingi ze Stricklandem
W rozmowie w studio Fansportu TV Baraniewski bez ogródek opisał, jak wyglądały jego treningi za oceanem. Jak przyznał, intensywność sparingów znacząco różniła się od tego, co znał wcześniej.
– Jak byłem na sparingach w Xtreme Couture i robiłem czy to ze Stricklandem, czy z kim tam nie robiłem, to tam było naprawdę rzeźnia. Tam bomby leciały, Strickland to mi w ogóle nos połamał chyba, tak nadłamał, ale naprawdę wyglądałem tam gorzej niż po walkach normalnie.
Słowa Polaka najlepiej oddają charakter treningów w topowych klubach MMA. To właśnie tam zawodnicy hartują formę, mierząc się z najlepszymi i często przekraczając swoje granice.
Dla Baraniewskiego była to cenna lekcja i możliwość sprawdzenia się na tle światowej czołówki. Takie doświadczenia mogą zaprocentować w przyszłości, zwłaszcza że coraz częściej mówi się o kolejnych krokach Polaka na dużej scenie. Jedno jest pewne – jeśli ktoś przeżył sparingi w Xtreme Couture, to w klatce niewiele jest w stanie go zaskoczyć.