Strickland przyznał się po UFC 328: Myślisz, że nie bałem się wielkiego, brodatego Czeczena?
przez Jakub Hryniewicz
Mistrz kategorii średniej UFC Sean Strickland odsłonił kulisy przygotowań do walki na UFC 328. Jak się okazuje, mimo końcowego sukcesu, przed wejściem do oktagonu nie brakowało mu wątpliwości.
W sobotę Amerykanin pokonał Khamzata Chimaeva i po raz drugi w karierze sięgnął po pas wagi średniej. Dla wielu fanów był to wynik z gatunku niespodzianek, bo zdecydowanym faworytem wydawał się niepokonany „Borz”. Strickland po raz kolejny udowodnił jednak, że potrafi wygrywać wbrew przewidywaniom.
Choć w oktagonie wyglądał pewnie, sam przyznał, że przed walką towarzyszyły mu zupełnie inne emocje. Występ w Newark poprzedziła bowiem walka… we własnej głowie.
Sprawdź kurs w SUPERBET – Transmisja UFC za darmo!
Nowy mistrz UFC: „Każda walka to te same myśli”
W podcaście About Last Fight na kanale UFC po gali Strickland opowiedział, co działo się w jego głowie tuż przed pojedynkiem.
– Powiem ci tak, za każdym razem, 30-40 minut przed każdą walką myślę, że przegram. Przed każdą walką. Serio, mówię poważnie. Nie myślałem, że wygram.
– Musisz być po prostu facetem, którym chcesz być. Jak możesz udowodnić, że stoisz na odpowiednim poziomie? Idziesz i robisz robotę. Ale nie myślałem, że wygram tę walkę.
– Wszyscy mamy „ten głosik z tyłu głowy”. Myślisz, że ja go nie mam, widząc wielkiego, brodatego Czeczena, który przejeżdża się po każdym z dywizji? Myślisz, że nie dudni mi z tyłu głowy: 'o kuwa, o kuwa’? Wszyscy mamy taki głos. Musisz po prostu wziąć się w garść i być tym, kim chcesz być.
Wypowiedzi Stricklanda pokazują, że nawet na najwyższym poziomie sportowym zawodnicy mierzą się z ogromną presją i własnymi słabościami. W jego przypadku to właśnie odporność psychiczna i charakter ponownie zrobiły różnicę, prowadząc go do jednego z największych zwycięstw w karierze.