Denis Załęcki odpalił się w programie. Oberwało się prowadzącym konferencje FAME
przez Jakub Hryniewicz
To, co wydarzyło się po FAME 31, szybko przeniosło się z klatki do studia. Tym razem nie chodziło jednak o rywala, a o dziennikarzy, którzy ocenili występ „Bad Boya”.
Po gali FAME 31 sporo mówiło się o starciu Denis Załęcki vs Mateusz „Don Diego” Kubiszyn. Nie ma co ukrywać – pojedynek rozczarował. Zamiast otwartej wojny kibice zobaczyli spokojne tempo, dużo respektu i momenty, które bardziej przypominały sparing niż walkę na gali tej rangi.
Sprawdź kurs w Superbet
Denis Załęcki odpalił się w Freak Show. Poszło o „sparing za setki tysięcy”
Na to uwagę zwrócili m.in. Hubert Mściwujewski oraz Maciej Turski w programie Freak Show. I właśnie do tych słów odniósł się Załęcki podczas telefonicznego połączenia ze studiem. „Bad Boy” nie gryzł się w język i jasno dał do zrozumienia, że nie spodobało mu się określenie walki mianem „sparingu za kilkaset tysięcy złotych”:
– Wystarczyło powiedzieć: walka była nudna, nie pokazałeś się i to bym zrozumiał, bo też tak uważam. Ale po co gadać, że to był sparing za kilkaset tysięcy złotych?! Ty masz problem, że zarobiłem grube pieniądze czy co? – wypalił w kierunku Mściwujewskiego.
Na tym jednak nie poprzestał i kontynuował swoją wypowiedź, wyraźnie zirytowany całą sytuacją:
– Gdybyś powiedział, że walka była nudna, że ci się nie podobała, to bym zrozumiał, ale ty rzuciłeś, że my sparowaliśmy sobie za kilkaset tysięcy złotych, jakbyś pozazdrościł tych pieniędzy. To są twoje pieniądze czy Boxdela, Pasternaka i Rozpary?
Dziennikarz odpowiedział, tłumacząc swój punkt widzenia. Jak zaznaczył, oczekiwał walki w stylu Załęckiego – agresji od pierwszych sekund i próby skończenia rywala. Dopiero w trakcie rozmowy wyszło na jaw, że ograniczona ofensywa mogła wynikać z problemów zdrowotnych zawodnika. Sam Załęcki przyznał, że zmagał się z urazem kolana, który mógł się pogłębić przy bardziej ryzykownych akcjach.
W studiu zrobiło się gorąco. Mściwujewski odpowiadał dynamicznie, momentami dosadnie i z wulgaryzmami jako przecinkami. Z kolei Turski starał się tonować emocje i trzymać się merytoryki. Już na początku zaznaczył jednak, że taka forma dyskusji nie zrobi na nim wrażenia:
– Na huki mnie nie weźmiesz – powiedział „Hiena”.
Riposta Załęckiego była natychmiastowa:
– Na huki to ja cię wezmę na żywo, chłopie.
Cała wymiana miała momentami charakter prawdziwego show, ale ostatecznie zakończyła się w spokojniejszym tonie. Panowie wyjaśnili swoje stanowiska, choć znając realia freak fightów – wystarczy iskra, by temat wrócił ze zdwojoną siłą.