Hitowy rewanż McGregora oficjalny. Na UFC 329 zmierzy się z Maxem Hollowayem
przez Jakub Hryniewicz
Dana White ponownie znalazł sposób, by skupić uwagę całego świata MMA na UFC. W nocy szef organizacji oficjalnie ogłosił, że Conor McGregor wróci do oktagonu podczas gali UFC 329 zaplanowanej na 11 lipca. Rywalem Irlandczyka będzie Max Holloway, co oznacza długo wyczekiwany rewanż po latach.
Powrót „The Notoriousa” od miesięcy był jednym z najgorętszych tematów w sportach walki. Kibice regularnie otrzymywali kolejne plotki i nieoficjalne doniesienia dotyczące jego przyszłości, jednak dopiero teraz Dana White potwierdził wszystko oficjalnie. Informacja momentalnie wywołała ogromne poruszenie w mediach społecznościowych i błyskawicznie zdominowała branżowe portale.
Sprawdź kurs w Superbet
McGregor i Holloway spotkają się ponownie
Pierwsza walka Conora McGregora z Maxem Hollowayem odbyła się jeszcze wiele lat temu, gdy obaj dopiero budowali swoją pozycję w UFC. Tamtego wieczoru zwycięstwo odniósł Irlandczyk, który pokonał Hawajczyka jednogłośną decyzją sędziów. Pojedynek miał jednak bardzo trudny przebieg dla McGregora.
W trakcie walki Conor doznał poważnego urazu, który znacząco ograniczył jego możliwości w dalszej części starcia. Mimo problemów zdrowotnych zdołał jednak kontrolować przebieg pojedynku i ostatecznie dopisał do rekordu kolejną wygraną. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej, bo obaj zawodnicy należą do największych gwiazd w historii organizacji.
Holloway przez lata zapracował na status legendy kategorii piórkowej i wielokrotnie zachwycał kibiców swoimi występami. McGregor natomiast stał się jedną z najbardziej medialnych postaci całego MMA i twarzą UFC na globalnym rynku. Nic więc dziwnego, że ich rewanż od razu wywołał gigantyczne zainteresowanie.
Wielu fanów zwróciło jednak uwagę nie tylko na samą walkę, ale również na moment jej ogłoszenia. Dana White odpalił transmisję na żywo na Instagramie dokładnie przed występem Francisa Ngannou. Zdaniem wielu obserwatorów był to bardzo świadomy ruch ze strony szefa UFC.
White od dawna pozostaje skonfliktowany z Kameruńczykiem, który po odejściu z organizacji wielokrotnie publicznie krytykował UFC i samego prezesa federacji. Ogłoszenie powrotu McGregora właśnie w takim momencie wyglądało więc jak próba przykrycia medialnego szumu wokół walki Ngannou.
Trzeba jednak przyznać, że plan zadziałał niemal perfekcyjnie. Chwilę po transmisji internet zalały komentarze dotyczące rewanżu McGregora z Hollowayem, a nazwisko Irlandczyka ponownie przejęło nagłówki największych sportowych mediów. UFC po raz kolejny pokazało, że doskonale potrafi zarządzać zainteresowaniem kibiców i wykorzystywać największe gwiazdy do budowania medialnego rozgłosu.