Ziomuś mistrzem GROMDY! Pokonał Lutę po historycznej walce
przez Jakub Hryniewicz
W walce wieczoru gali GROMDA 25 doszło do historycznego starcia o pierwszy pas kategorii NITRO. Naprzeciw siebie stanęli Maciej „LUTA” Grzegorzewski oraz Mateusz „ZIOMUŚ” Ziomek.
Od dłuższego czasu Mariusz Grabowski podkreślał, że do organizacji zgłasza się coraz więcej zawodników o lżejszych gabarytach. Właśnie z myślą o nich powołano do życia dywizję NITRO. Podczas jubileuszowej gali GROMDA 25 poznaliśmy jej pierwszego mistrza. O inauguracyjny tytuł zawalczyli dwaj czołowi przedstawiciele tej kategorii.
Przed rozpoczęciem pojedynku więcej argumentów po swojej stronie miał „LUTA”. Reprezentant Białegostoku stoczył wcześniej cztery walki w GROMDZIE i wszystkie zakończył zwycięsko. Na jego liście pokonanych znalazł się między innymi „HeavyHeart”, którego nie zdołali zatrzymać inni czołowi bijocy federacji. Po drugiej stronie ringu stanął jednak niezwykle groźny „ZIOMUŚ” – klubowy kolega Mateusza „Don Diego” Kubiszyna. Niekwestionowany mistrz GROMDY pojawił się przy ringu, by z bliska obserwować walkę o historyczny pas kategorii NITRO.
Sprawdź kurs w eFortuna.pl
GROMDA 25: Luta vs Ziomuś – kto wygrał?
RUNDA 1. – Luta spokojnie wyczekiwał na Ziomusia, który wyskoczył z pierwszą serią i przyklęknął po ciosie! Białostoczanin ze spokojem polował na kontrę, a Ziomuś mu przygrywał wchodząc kolejnymi szarżami. Grzegorzewski dobrze czekał na swoje szanse i bil po żebrach w klinczu. Ziomuś jeszcze przed końcem rundy zgarnął mocny prawy.
RUNDA 2. – Ziomuś atakował lewym, który oczywiście miał skupić uwagę rywala przed atakiem prawym. Luta szybko i mocno kontrował. Białostoczanin narażał się jednak stojąc w miejscu przy atakach Ziomusia, który nie przestawał torpedować go kolejnymi razami. Luta atakował i raz jeszcze doprowadził do liczenia przeciwnika.
RUNDA 3. – Luta zaczął prawym, ale dobrze odpowiedział Ziomuś. Grzegorzewski przyjął lewy sierpowy, zachwiało nim, ale nawet nie przyklęknął. Ziomuś napierał, kąsnął na dół i wpadł z serią na głowę. Luta odpowiedział – i to bardzo skutecznie! Ziomek uciekał przed nawałnicą Macieja Grzegorzewskiego, który polował na nokaut.
RUNDA 4. – Luta statecznie oczekiwał na Ziomusia, któremu pasowała rola agresora. Ziomuś trafiał sierpowym w półdystansie, choć Grzegorzewski nie odstawał. Raz po raz głowa Mateusza Ziomka odskakiwała po kontrze. Ziomuś szukał groźnych serii, ale panowie przeciągnęli walkę do pojedynku bez limitu czasowego.
RUNDA 5. – Ziomuś stopował ofensywę Luty. Białostoczanin zdecydowanie odważniej przystąpił do ofensywy. Dobrze krył się za podwójną gardą, unikając szarży Ziomka. Ziomuś wpadał z długim prawym po kiwce lewym w wykonaniu Ziomusia. Luta wskoczył z kolejnym atakiem, ale gotowy na to był Ziomuś.
Po dwóch minutach to Ziomuś wydawał się być świeższym zawodnjikiem. Luta ciężko oddychał, ale był gotowy z kontrą na kolejne przyspieszenie przez Ziomusia. Grzegorzewski bujał się z podwójną gardą, ale i tak oberwał kilkoma razami na żebra. Ziomuś przyspieszał, choć Luta starał się go złapać na kotrę sierpem w drugie tempo. Grzegorzewski niebezpiecznie zwolnił, ale na jego szczęście Ziomuś nie miał tyle sił, by go za to skarcić.
Mateusz Ziomek wyprowadzał naprawdę świetne sierpy po pełnym skręcie… ale ruszył Luta! Mocny atak białostoczanina, który jednak dał się ponieść – sędzia zwrócił mu uwagę, a Ziomuś prowokował Macieja nisko się pochyajahąc. Mocna seria Ziomusja, który ściągnął Lutę za głowę na matę. Grzegorzewski był oszczędny w ciosach, choć po ponad 7. minutach nielimitowanej czasowo rundy nie można było mu się dziwić!
Ziomuś słał kolejne sierpy, wypalał kombinacjami na schowanego za gardą Lutę. Grzegorzewski wypalił z serią, odepchnął Mateusza Ziiomka, który był liczony w narożniku. Ciężkie oddechy z obu stron. Luta rozpuścił ręce, trafiając Ziomusia w głowę. Rzeszowianin mieszał ataki na schaby i na głowę, a Luta jakby poczuł drugą świeżość – posyłał obszerne sierpy szukając nokautu, choć większość z nich przecięło powietrze. Kolejny raz zaatakował białostoczanin, ale za moment skontrował go Ziomuś.
Panowie rąbali się niemiłosiernie, choć w samej 5. rundzie stuknęło już 11 minut. Ziomuś zbliżył się do Grzegorzewskiego z ciosami, ale to Luta swą kontrą był bliższy zakończenia. Spuchnięty Luta nieustannie szukał nokautu, a Ziomuś niby żartując kiwał, kombinował i sugerował nokdaun, byle tylko trafić Lutę. Grzegorzewski rąbał ostatkami sił. Choć Ziomek bił lewym i prawym, to białostoczanin zamykał go na siatce.
Ziomuś odpalił z sierpowymi i posłał Lutę na deski! Grzegorzewski nie zdołał wrócić na nogi, a Ziomuś sięgnął po pas GROMDY!
Wynik: Ziomuś wygrał przez TKO w 5. rundzie.