Dyrektor sportowy KSW o komentuje zamieszanie po finale Projektu Fighter: Powiedziałem mu, że nie powinien tego robić
przez Jakub Hryniewicz
Wojsław Rysiewski odniósł się do zamieszania, jakie wybuchło po finale programu „Projekt Fighter”. Dyrektor sportowy KSW nie ukrywa, że sam miał wątpliwości dotyczące jednej z najgłośniejszych decyzji całego show.
„Projekt Fighter”, przygotowany wspólnie przez KSW i Canal+, od początku wzbudzał spore zainteresowanie kibiców. Program nie był jednak kolejną odsłoną formatu „Tylko Jeden”. Tym razem organizatorzy postawili na znacznie bardziej zróżnicowaną grupę uczestników. Wśród zawodników walczących o kontrakt z KSW znaleźli się zarówno fighterzy związani stricte ze sportowym MMA, jak i postacie dobrze znane fanom freak fightów. W programie wystąpili między innymi Dominik Zadora, „Krycha”, „Koro” czy Paweł „Trybson” Trybała.
Ostatecznie zwycięzcą został Cyprian Wieczorek. Co ciekawe, wynik programu wyciekł do sieci jeszcze przed emisją pierwszego odcinka. Sam zawodnik nie był anonimową postacią dla fanów KSW, ponieważ wcześniej miał już okazję rywalizować w okrągłej klatce największej polskiej organizacji MMA. Najwięcej emocji wzbudził jednak nie sam triumf Wieczorka, lecz okoliczności finałowej walki. Cyprian zwyciężył przez duszenie, a arbitrem pojedynku był Tomasz Bronder. Problem w tym, że pełniący funkcję głównego sędziego KSW Bronder jest jednocześnie trenerem Wieczorka.
To właśnie ten wątek rozpętał prawdziwą burzę w mediach społecznościowych.
Sprawdź kurs w Superbet
Rysiewski: „Powiedziałem mu, że nie powinien tego robić”
Do całej sytuacji odniósł się Wojsław Rysiewski w rozmowie z Hubertem Mściwujewskim dla MMA-BNB. Dyrektor sportowy KSW ujawnił, że od początku miał zastrzeżenia do obsady arbitra w finale.
– [Tomasz Bronder] został wyznaczony przez swojego szefa, Martina [Lewandowskiego – red.]. Martin też pozwolił mi mówić, że on bierze za tę sytuację pewną odpowiedzialność – mówił Rysiewski. – Ja tam byłem. Jak przyjechałem na miejsce i zobaczyłem, kto jest w finale, to zapytałem Tomka: „czy Cyprian dalej u ciebie trenuje?”. Tomek powiedział, że tak, a ja powiedziałem: „nie powinieneś sędziować jego walki”. Tomek postanowił i tak to sędziować, więc powiedziałem, że to jego odpowiedzialność. Bardzo chciałbym się dowiedzieć, dlaczego się na to zdecydował – kontynuował.
Rysiewski nie ukrywał również, że jego zdaniem sytuacji nie pomaga obecna postawa Tomasza Brondera. Główny arbiter KSW od czasu emisji finału nie zdecydował się publicznie odnieść do całej sprawy, mimo że o komentarz miało prosić go już kilku dziennikarzy.
– Moim zdaniem to błąd, że odmówił wypowiadania się w tej kwestii, bo moim zdaniem trzeba byłoby wziąć to jednak na klatę – dodał Rysiewski.
Kontrowersje są tym większe, że „Projekt Fighter” był nagrywany z dużym wyprzedzeniem. Oznacza to, że wszystkie osoby zaangażowane w produkcję miały sporo czasu na przeanalizowanie potencjalnych problemów wizerunkowych oraz przygotowanie odpowiednich wyjaśnień. Tymczasem po emisji finału kibice nie doczekali się szerszego stanowiska ze strony Tomasza Brondera. W opinii wielu obserwatorów właśnie to milczenie sprawiło, że temat zaczął żyć własnym życiem i wywołał jeszcze większą falę dyskusji w środowisku MMA.