Mariusz Wach mocno o internetowych hejterach. Nie gryzł się w język po ogłoszeniu walki z Tysonem Furym [WIDEO]
przez Jakub Hryniewicz
Mariusz Wach nie kryje rozczarowania reakcją części polskich kibiców na ogłoszenie jego walki z Tysonem Furym. „Wiking” przyznał, że nie rozumie, skąd bierze się fala negatywnych komentarzy i zwrócił uwagę na różnicę między internetem a tym, jak jest odbierany na co dzień.
Już 24 lipca w Tajlandii dojdzie do pojedynku Mariusza Wacha z Tysonem Furym. Samo zestawienie było ogromnym zaskoczeniem dla całego środowiska bokserskiego. Choć „Wiking” wciąż pozostaje aktywnym pięściarzem i od czasu do czasu przeplata zawodowe występy walkami w świecie freak fightów, mało kto przypuszczał, że to właśnie on zostanie wybrany na kolejnego przeciwnika „Króla Cyganów”.
Sprawdź kurs w Superbet
Wach: „Takich mamy kibiców w Polsce”
Krótko po ogłoszeniu pojedynku w mediach społecznościowych pojawiło się wiele krytycznych komentarzy. Część kibiców podważała sens organizacji takiego starcia, co nie umknęło uwadze Mariusza Wacha. W rozmowie z Piotrem Mąkosą z kanału Fansportu TV pięściarz przyznał, że nie rozumie takiego podejścia.
– Wiadomo, nie czytam komentarzy, nie czytam wywiadów… każdy marudzie na tę walkę – zaczął rozmowę z Piotrem Mąkosą z Fansportu TV „Wiking”. – Nie wiem czemu. Takich mamy kibiców w Polsce, tak? Coś komuś pójdzie jakaś walka, dostanie walkę jakąś fajniejszą i już źle. Zaraz: za stary, za słaby, za duży, za gruby…
Doświadczony pięściarz zwrócił jednak uwagę, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej niż internetowe komentarze. Jak podkreśla, podczas codziennych spotkań z kibicami spotyka się wyłącznie z pozytywnymi reakcjami.
– Wiesz co, ja przez całą karierę, a uczęszczam na ulicach różnych miast o różnej porze, ani razu, nawet nad morzem, ani raz nikt nie podszedł z pretensjami za żadną walkę.
– Każdy mi gratuluje [walki z Tysonem], każdy jakieś miłe słowo mówi. I nikt nie narzeka, nikt nie marudzi.
Wach już za kilkanaście dni stanie przed jednym z największych wyzwań w swojej karierze. Bez względu na opinie pojawiające się w sieci, sam wydaje się skupiony wyłącznie na przygotowaniach do starcia z Tysonem Furym. Dla „Wikinga” będzie to nie tylko ogromna sportowa szansa, ale także okazja, by odpowiedzieć krytykom tam, gdzie liczy się najbardziej – w ringu.