XTB KSW 120: Sebastian Przybysz z pewną wygraną! Rozbił debiutanta w stójkowej batalii
przez Jakub Hryniewicz
Gala KSW 120 w Gdyni nie mogła obyć się bez występu jednego z największych ulubieńców miejscowej publiczności. Sebastian Przybysz wrócił do okrągłej klatki, gdzie jego rywalem został Edgars Skrivers.
Były mistrz kategorii koguciej stanął przed szansą na udany powrót po utracie pasa. W poprzednim pojedynku „Sebić” niespodziewanie musiał uznać wyższość Vitalija Yakymenki, który odebrał mu mistrzowski tytuł. Sam Przybysz od razu deklarował, że chciałby jak najszybciej doprowadzić do rewanżu, jednak Ukrainiec nie zdecydował się na ponowne starcie z byłym czempionem.
Pierwotnie przeciwnikiem zawodnika z Gdyni miał być Rogério Bontorin, lecz Brazylijczyk wycofał się z gali z powodu kontuzji. W jego miejsce wskoczył Edgars Skrivers. Łotysz jeszcze w tym roku rywalizował pod szyldem PFL. Po siedmioletniej przerwie wrócił do MMA w ubiegłym sezonie, a w międzyczasie z powodzeniem startował w zawodach karate oraz grapplingu, dzięki czemu przez cały czas pozostawał aktywny sportowo.
Sprawdź kurs w Superbet
KSW 120: Przybysz vs Skrivers – przebieg walki
RUNDA 1. – Skrivers zaczął od kopnięć na łydkę. Przybysz oszczędnie, posłał tylko jedno. Polak dużo kiwał, badając ruchy Łotysza. Sebastian powoli uruchamiał pięści, dokładając też kopnięcia na nogi. Skrivers był statyczny, schował się za gardą przy serii „Sebicia”. Łotysz dobrze skontrował prawym akcję Przybysza. Kolejna udana akcja Polaka, który smagnął lewym sierpem brodę rywala. Skrivers czaił się na mocny cios, ale za moment oberwał kolejnymi razami od Polaka. Kolejna groźna akcja Skriversa, potężny lewy cep przeciął powietrze. Łotysz odczuwał kolejne kopnięcia Przybysza, który ustawiał sobie przeciwnika w 1. odsłonie.
RUNDA 2. – Przybysz kontynuował okopywanie nogi Skriversa, który przejął środek klatki i napierał na Polaka. Sebastian nie dawał mu chwili wytchnienia i raz po raz atakował rywala. Łotysz dobrze bił lewym sierpem w kontrze na niskie kopnięcie Polaka, ale ten odpowiedział mocną serią. Przybysz poszukał high kicka, a po przechwycie zaatakował jeszcze backfistem. Skrivers zaczął krwawić po prawym prostym Polaka, który bił często, dominował, ale raczej nie mógł myśleć o nokaucie. Zbliżał się raz po raz do Przybysza, trafiał pojedynczymi uderzeniami, ale brakowało serii, którą mógł myśleć o odwróceniu losów walki. Jak pokazały statystyki, Łotysz skupiał się na głowie „Sebicia”, który z kolei mieszał płaszczyzny swych akcji.
RUNDA 3. – Choć Sebastian Przybysz zdawał się przeważać na kartach punktowych, to nie zamierzał dać chwili wytchnienia rywalowi. Ten jednak nie dawał po sobie poznać, by kolejne akcje ofensywne robiły różnicę. Przybysz bił i kopał, celując a to w głowię, a to hakiem w żebra, a to kopnięciem w nogę, czy pod łokieć. „Sebić” unikał bezpośrednich wymian, które mogły dać szansę Skriversowi. Polak hamował swe zapędy za namową trenera Shamaeva, choć było widać, że wdałby się w bijatykę. Skrivers podkręcił tempo w ostatnich 90 sekundach. Próbował presji na Przybyszu, który jednak robił swoje i dociągnął walkę do ostatniego gongu.
WYNIK: Sebastian Przybysz wygrał jednogłośną decyzją sędziów.