Poniedziałek, 14 Września, 2026

Murański uniknął kopniaków od „Araba”! Będzie go to jednak słono kosztowało

Opublikowane 9 sierpnia 2026, 06:13
przez Jakub Hryniewicz
0
0
Brak komentarzy

Jacek Murański ostatecznie nie otrzymał od „Araba” zapowiadanych kopnięć w miejsce, w którym plecy kończą swą szanowną nazwę. Panowie znaleźli inne rozwiązanie, na którym skorzystają potrzebujący.

Murański i Gabriel Al-Sulwi spotkali się w co-main evencie gali PRIME MMA 18. Leciwy freak fighter po raz kolejny udowodnił, że potrafi przyjąć naprawdę wiele i wytrzymał pełne pięć rund po dwie minuty. Trudno jednak mówić o wyrównanym pojedynku. „Arab” całkowicie rozbił przeciwnika, a w ciągu dziesięciu minut aż czterokrotnie posyłał go na deski.

Sprawdź kurs w eFortuna.pl

Odbierz do 200 zł Zakładu Bez Ryzyka! Nawet 250 zł na start do zgarnięcia za rejestrację w Fortunie!
Kod promocyjny FANSPORTU
Hazard może uzależniać. Graj tylko u legalnych bukmacherów. Gra u nielegalnych jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi.

Murański zapłaci za każdy knockdown. 40 tysięcy złotych na szczytny cel!

Same knockdowny miały mieć dla Jacka Murańskiego dodatkowe konsekwencje. Zgodnie z kontraktowymi ustaleniami każde posłanie „Murana” na deski oznaczało jedno kopnięcie w „cztery litery”, które „Arab” miał wymierzyć mu już po zakończeniu pojedynku.

Co ciekawe, sam Al-Sulwi początkowo zdawał się zupełnie o tym nie pamiętać. Dopiero wymowne słowa Adriana Węgierskiego przypomniały mu o dodatkowym punkcie umowy.

Kiedy Murański dołączył do wywiadu w klatce, szybko stało się jasne, że nie zamierza dobrowolnie nadstawiać się do kolejnych ciosów. „Muran” zasugerował młodszemu przeciwnikowi inne rozwiązanie. Zamiast przyjmować cztery kopnięcia, zadeklarował wpłatę pieniędzy na wybrany przez „Araba” cel charytatywny.

Al-Sulwi przystał na tę propozycję, choć publiczność była podzielona, gdy zapytał ją o zdanie. Ostateczna decyzja należała jednak do zwycięzcy co-main eventu, a ten postanowił bardzo wysoko wycenić swoje cztery knockdowny.

„Arab” za każde posłanie Murańskiego na deski zażądał 10 tysięcy złotych na wybrany przez siebie cel charytatywny. Prosta matematyka oznacza więc, że „Muran” będzie musiał sięgnąć do kieszeni po 40 tysięcy złotych.

Pan Jacek żartobliwie sugerował jeszcze, że rywal chce puścić go z torbami, ale po wcześniejszej deklaracji trudno było się już wycofać. Tym samym zamiast czterech kopnięć po walce będzie pokaźna pomoc finansowa. Jedna z organizacji charytatywnych otrzyma aż 40 tysięcy złotych – i takiemu zakończeniu całej historii zdecydowanie należy przyklasnąć.

Zobacz wywiady po walce:

Podoba Ci się ten artykuł?

Zostaw ocenę
0
0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments