PRIME 18: Arab zdeklasował Jacka Murańskiego. Pewna wygrana mistrza Prime MMA
przez Jakub Hryniewicz
Zakończył się właśnie co-main event gali Prime MMA 18, w którym doszło do walki „Araba” z Jackiem Murańskim.
Choć popularny „Muran” zbiera różne recenzje w sieci, to nie można mu odebrać tytanowej szczęki i tego, że nie boi się wyzwań. Pan Jacek mierzył się już z trzema rywalami na raz, „Popkiem”, Dominikiem Zadorą, czy Krzysztofem Rytą.
Dziś naprzeciw niego stanął Gabriel Al-Sulwi, czyli popularny „Arab”. Znany ze sceny muzycznej freak fighter w ubiegłym roku powrócił po trzyletniej przerwie i przegranej z Piotrem Szeligą. Już w pierwszej walce poddał „Czarną Panterę”, a w styczniu totalnie zdominował i przerwał serię wygranych „Taazy’ego”. Dziś „Murana” bić mógł wyłącznie po głowie, ale wielu fanów liczyło, że wystarczy mu to do co najmniej jednego knockdownu. Każdy takowy miał bowiem doprowadzić do kopnięcia „w siedzenie” Murańskiego.
Sprawdź kurs w eFortuna.pl
PRIME 18: Arab vs Murański – kto wygrał?
Runda 1. – Arab orbitował wokół Murana, który próbował go podkręcić swoim zachowaniem. I padł Murański już po niespełna 30 sekundach! Arab nie zamierzał się spieszyć, choć kolejny cios zachwiał panem Jackiem. Muran zbliżał się ze swoimi cepami, ale Al-Sulwi nic sobie z tego nie robił. Arab pozostawał czujny i posyłał szybkie ciosy czy to z lewej, czy z prawej ręki… A na koniec rundy jeszcze powalił Murana!
Runda 2. – Muran zajął środek klatki i próbował skrócić dystans, ale Arab nie miał zamiaru go do siebie dopuścić. Gabriel dystansował rywala ciosami, a to wszystko z wielkim uśmiechem na twarzy. Al-Sulwi straszył prawym, by skontrować lewym, choć nie zawsze był celny. Gdy jednak lewica sięgała twarzy Murańskiego, po hali roznosił się donośny dźwięk. Muran dobrze uchylał się przed niektórymi ciosami, ale zamknięty na siatce zebrał kolejne sierpy, po których poleciał na deski.
Runda 3. – Rozluźniony Arab pracował wyłącznie prawym prostym i podjudzał Murana do ataku. Zamachnął się Al-Sulwi z cepem, ale Murański nie zdołał wejść z kontrą. Arab zachęcał Murana do kolejnej akcji, a swoim zachowaniem przypominał Wielkiego Bu z pamiętnej potyczki z Denisem Załęckim. Było tupanie, groźne przyruchy, ale Muran nie przewracał się na deski. Arab ze spokojem zakończył walkę trafiając jeszcze Murana.
Runda 4. – Arab przejął środek oktagonu i kąsał Murańskiego prawym prostym. Muran szukał cep z doskoku, schylał się zawczasu, ale zgarnął krótki hak na szczękę. Arab polował na lewy sierp, markując tym szybki prawy. Murański był bardzo oszczędny w uderzeniach, choć wynikało to z techniki rywala… który jeszcze na koniec rundy doprowadził do kolejnego liczenia.
Runda 5. – Muran wyszedł do ostatniej rundy szukając nokautu. Arab uskoczył przed pierwszą szarżą. Na twarzy wciąż widniał uśmiech, który sugerował: „no tak, to mnie nie skończysz”. Muran rzucił się na rywala i pojedynek przeniósł się na moment do parteru. Arab straszył prawym prostym i ładował lewy sierp, choć trafiał jedynie w gardę. Murański przestrzelił z kombinacją i Al-Sulwi raz jeszcze zasypał go potężnymi ciosami. Arab do ostatniej sekundy bił Murana, a na koniec przewrócił go jeszcze na deski.
Wynik: Arab wygrał jednogłośną decyzją sędziów.