Baraniewski z chęcią pójdzie śladami Błachowicza. Chce dorwać jego pogromcę
przez Jakub Hryniewicz
Iwo Baraniewski odniósł się do bolesnej porażki Jana Błachowicza. „Rudy” przeanalizował akcję, która zakończyła pojedynek Polaka, a przy okazji przyznał, że w przyszłości chętnie spróbowałby pomścić „Cieszyńskiego Księcia”.
Błachowicz podczas niedawnej gali UFC w Belgradzie zaliczył niezwykle bolesną przegraną. Były mistrz kategorii półciężkiej stanął naprzeciw Navajo Stirlinga, co śmiało można było określić mianem międzypokoleniowej potyczki. Niestety, tym razem młodość wzięła górę nad doświadczeniem. Nowozelandczyk okazał się lepiej przygotowany i efektownie znokautował Polaka.
Sprawdź kurs w SUPERBET – Transmisja UFC za darmo!
Iwo Baraniewski chce walki ze Stirlingiem. Najpierw musi wykonać swoją robotę
Nokaut na Błachowiczu był jednym z tematów rozmowy Iwo Baraniewskiego z InTheCagePL. Bohater nadchodzącej gali UFC 331 przyjrzał się decydującej wymianie i wskazał element, który jego zdaniem odegrał w niej kluczową rolę.
– Fajnie tam Janek właśnie lewym sierpem go gdzieś tam podłączył. Tam mi się wydaje, że zabrakło trochę… Stirling jest rok może starszy ode mnie, jakoś w moim wieku… No to też szybszy od Janka i widziałeś, że ta akcja gdzie rzucił lewego… Takiego lepa bardziej, bo chciał chyba rozbić gardę i rzucił tego prawego… No to Janek rzucił tego lewego sierpna, nie? Tylko, że po prostu no był szybszy. Dlatego jakby może wiesz… Janek był młodszy, no to by może i zdążył szybciej zareagować i szybciej uderzyć lewym sierpem. No już też lat się nie oszuka – powiedział „Rudy”.
Zdaniem Baraniewskiego problemem nie był więc sam pomysł Błachowicza na kontrę. „Cieszyński Książę” dostrzegł swoją szansę i odpowiedział lewym sierpowym, jednak młodszy przeciwnik był po prostu szybszy.
Mariusz Olkiewicz podchwycił temat i zapytał niepokonanego Polaka o potencjalne spotkanie ze Stirlingiem. Czy „Rudy” chciałby w przyszłości stanąć naprzeciw Nowozelandczyka i zrewanżować się za porażkę starszego kolegi?
– No na pewno będę chciał do tego doprowadzić – powiedział Baraniewski, który jednak zdaje sobie sprawę z tego, co jest przed nim. – Trzeba wygrać najpierw walkę. Oczywiście wtedy będzie można myśleć.
Na razie Baraniewski ma bowiem przed sobą inne, bardzo poważne wyzwanie. Podczas UFC 331 niepokonany „Rudy” zmierzy się z Alonzo Menifieldem. Dopiero po uporaniu się z doświadczonym Amerykaninem będzie mógł rozpocząć polowanie na kolejne nazwiska w kategorii półciężkiej. Jak widać, Stirling już znalazł się na jego radarze.