Salahdine Parnasse wskazał WYMARZONEGO rywala! Jest też otwarty na walkę z Gamrotem
przez Jakub Hryniewicz
Salahdine Parnasse błyskawicznie wskazał wymarzonego rywala na swoją kolejną walkę w UFC. Francuz chciałby zmierzyć się z prawdziwą legendą organizacji. Podczas konferencji prasowej przyznał jednak, że jest otwarty również na potyczkę z innym byłym podwójnym mistrzem KSW – Mateuszem Gamrotem.
„Lew Atlasu” zadebiutował w oktagonie w minioną sobotę. Parnasse od razu otrzymał walkę wieczoru i to z wysoko notowanym przeciwnikiem. Dan Hooker to bowiem prawdziwy weteran UFC, który przez lata mierzył się ze ścisłą czołówką kategorii lekkiej. Na tle debiutującego Francuza wypadł jednak blado.
Salahdine potrzebował zaledwie 2 minut i 35 sekund pierwszej rundy, aby zakończyć pojedynek. Parnasse trafił Nowozelandczyka middle kickiem na wątrobę, po którym Hooker padł na matę. „Lew Atlasu” błyskawicznie ruszył z ciosami i zmusił sędziego do przerwania walki.
Po efektownym zwycięstwie Francuz wykrzyczał do mikrofonu, że „jest najlepszy na świecie”. Na tym jednak nie poprzestał. Parnasse od razu wskazał nazwisko zawodnika, z którym najbardziej chciałby spotkać się w kolejnym występie.
– Moją wymarzoną walką jest Max Holloway. To legenda, jest legendą UFC. Miał pas BMF. Jestem gotowy na Maxa Hollowaya! – wykrzyczał Francuz.
Sprawdź kurs w SUPERBET – Transmisja UFC za darmo!
Salahdine Parnasse otwarty na walkę z Mateuszem Gamrotem
Podczas konferencji prasowej Parnasse został oczywiście zapytany o rzucone chwilę wcześniej wyzwanie. Były podwójny mistrz KSW podtrzymał zainteresowanie pojedynkiem z Maxem Hollowayem i głęboko wierzy, że matchmakerzy UFC mogą spełnić jego życzenie.
Dziennikarz postanowił jednak pociągnąć temat kolejnego przeciwnika i wymienił inne konkretne nazwisko. Mateusz Gamrot również przez lata występował w KSW, gdzie – podobnie jak Parnasse – zdobywał mistrzowskie pasy dwóch kategorii wagowych.
Francuz nie miałby żadnego problemu z zaakceptowaniem takiego zestawienia. Po efektownym debiucie nie zamierza bowiem przebierać w potencjalnych przeciwnikach.
– Mówiąc szczerze, to po takim zwycięstwie nie ma znaczenia, kogo mi dadzą. Będę gotowy na każdego. Dobrze się przygotuję i lecimy dalej – odparł Parnasse.
Co ciekawe, do pojedynku Parnasse vs Gamrot mogło dojść już kilka lat temu właśnie pod szyldem KSW. Ostatecznie drogi obu zawodników rozeszły się, zanim udało się doprowadzić do hitowego zestawienia.
Teraz obaj znajdują się jednak w UFC, a kapitalny debiut „Lwa Atlasu” może sprawić, że temat długo wyczekiwanego starcia ponownie nabierze rozpędu. Parnasse ma jednak swojego faworyta – jeśli mógłby wybierać, w następnej walce chciałby sprawdzić się na tle Maxa Hollowaya.