Piwowarczyk zabrał głos po zdobyciu kontraktu UFC! Zdradził, kiedy chce zadebiutować
przez Jakub Hryniewicz
Damian Piwowarczyk spotkał się z dziennikarzami po zakończeniu odcinka Dana White’s Contender Series. Świeżo upieczony zawodnik UFC opowiedział o emocjach towarzyszących walce, trudnym początku pojedynku oraz swoich pierwszych planach po zdobyciu wymarzonego kontraktu.
Piwowarczyk wywalczył angaż w UFC dzięki zwycięstwu nad niepokonanym wcześniej Emilio Quissuą. Początek starcia należał do agresywnie walczącego rywala, który spychał Polaka pod siatkę i trafiał w stójce. „Damsyn” przetrwał jednak trudniejsze momenty, a w końcówce pierwszej rundy potężnie trafił Quissuę. Rywal padł na matę, Polak ruszył z dobiciem i sędzia przerwał pojedynek. Efektowny finisz przekonał Danę White’a, który chwilę później oficjalnie wręczył Piwowarczykowi kontrakt.
Sprawdź kurs w eFortuna.pl
Piwowarczyk po podpisaniu z UFC: „Marzenia się spełniają”
Po zwycięstwie i usłyszeniu upragnionej decyzji od szefa UFC były zawodnik KSW spotkał się z dziennikarzami. Piwowarczyk nie ukrywał, jak wiele znaczy dla niego dołączenie do największej organizacji MMA na świecie.
– Czuję się niesamowicie. Marzyłem o UFC, odkąd zacząłem trenować sporty walki. To dużo dla mnie znaczy. Marzenia się spełniają – powiedział uśmiechnięty „Damsyn”.
Jeden z dziennikarzy zwrócił uwagę na nerwowy początek pojedynku. Piwowarczyk przyznał, że cała otoczka występu w Contender Series zrobiła swoje, a dodatkowo sam należy do zawodników, którzy potrzebują trochę czasu, żeby wejść na odpowiednie obroty.
– Tak, na początku poczułem lekki stresik z powodu całej otoczki. Miałem długie przygotowania, jestem z Polski, więc i podróż była długa. Jestem też typem zawodnika, który wolno wchodzi w pojedynek, więc nie zawsze kończy się to świetnie.
Polak docenił również swojego przeciwnika. Przyznał, że Quissua miał nad nim przewagę szybkościową, ale „Damsyn” dysponował innymi atutami.
– Emilio jest o wiele szybszy ode mnie i lepiej rusza się na nogach. Niemniej jestem twardzielem, potrafię przyjąć sporo bólu i moja pięść sporo waży.
Piwowarczyk zdradził także, że po walce przez moment nie był całkowicie pewny otrzymania kontraktu. Wątpliwości pojawiły się po tym, jak zajrzał na portal X, dawniej Twitter. Szybko jednak przypomniał sobie o jednym bardzo ważnym argumencie.
– Byłem jednak jedynym w rozpisce, który skończył rywala w 1. rundzie, więc… to wystarczy.
Teraz przed Piwowarczykiem chwila odpoczynku, choć zanim rozpocznie planowanie debiutu w UFC, będzie musiał sprawdzić stan zdrowia. Polak podejrzewa uraz stopy, ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, chciałby stosunkowo szybko ponownie wejść do oktagonu.
– Najprawdopodobniej uszkodziłem stopę i muszę udać się do lekarza, sprawdzić co się dokładnie stało. Jak będzie taka możliwość, to chciałbym zawalczyć za trzy-cztery miesiące, może w styczniu 2027 roku. Aczkolwiek teraz myślę o tym, żeby pójść na durum kebaba.
Najpierw zatem badania i zasłużony posiłek, a później czas na przygotowania do debiutu. Po efektownym występie w Contender Series Damian Piwowarczyk może już oficjalnie szykować się do pierwszej walki w UFC.