Środa, 14 Października, 2026

Piwowarczyk miał wątpliwości przed decyzją Dany White’a! „Czy ja tu zostanę? W sumie nie wiem”

Opublikowane 24 września 2026, 09:05
przez Jakub Hryniewicz
0
0
Brak komentarzy

Damian Piwowarczyk połączył się ze studiem Oktagon Live, gdzie wrócił do emocji towarzyszących mu po zwycięstwie w Dana White’s Contender Series. „Damsyn” przyznał, że przed ogłoszeniem decyzji Dany White’a wcale nie był pewny, czy jego występ wystarczy do zdobycia kontraktu z UFC.

Popularny „Damsyn” otworzył ostatnią rozpiskę programu Dana White’s Contender Series, mierząc się z Emilio Quissuą. Piwowarczyk potrzebował trochę czasu, żeby wejść w pojedynek, a w pierwszych minutach kibicom Polaka mogły zadrżeć serca. W końcu zawodnik pochodzący z Białogardu zrobił jednak to, co potrafi najlepiej. Trafił lewą, poprawił prawą, a kilka uderzeń później sędzia przerwał pojedynek. Efektowny finisz w pierwszej rundzie ostatecznie zapewnił mu kontrakt z UFC.

Już podczas rozmowy z zagranicznymi dziennikarzami reprezentant Uniq Fight Club przyznał, że po walce nie miał stuprocentowej pewności, czy usłyszy od Dany White’a upragnione słowa.

Sprawdź kurs w eFortuna.pl

Odbierz do 200 zł Zakładu Bez Ryzyka! Nawet 250 zł na start do zgarnięcia za rejestrację w Fortunie!
Kod promocyjny FANSPORTU
Hazard może uzależniać. Graj tylko u legalnych bukmacherów. Gra u nielegalnych jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi.

Piwowarczyk: „Zaczęło rodzić to więcej wątpliwości”

Więcej na temat oczekiwania na decyzję szefa UFC Piwowarczyk opowiedział podczas połączenia z Oktagon Live w Kanale Sportowym. Jak się okazuje, pewności siebie nie dodało mu przeglądanie reakcji w mediach społecznościowych.

– Jak sobie po walce wszedłem na kochanego Twitterka (obecnie X – przyp. red), to już czytając gdzieś tam jakieś media trochę hiszpańskie, portugalskie, może niektóre polskie to nie wszystkie opinie były jakieś tam pochlebne.

Opinie dotyczące występu „Damsyna” były podzielone. Jedni doceniali efektowne skończenie, inni skupiali się przede wszystkim na tym, że wcześniej Quissua potrafił trafiać Polaka.

– Jednym ludziom się super podobało, drugim ludziom się po prostu podobało, a inni mnie na przykład wyzywali, że zbieram dużo na szczękę itp. Zaczęło rodzić to więcej wątpliwości i tak pod koniec powiedziałem sobie: „Kurczę, czy ja tu zostanę? W sumie nie wiem”.

Piwowarczyk zwrócił też uwagę na specyfikę Contender Series. Zwycięstwo samo w sobie nie zawsze oznacza przecież otrzymanie kontraktu, przez co oczekiwanie na werdykt Dany White’a może być wyjątkowo nerwowe.

– Jak przegrasz, to chociaż wiesz, że nie dostaniesz kontraktu, a najgorzej jak miał ten gość z main eventu, że on wygrał, a finalnie nie dostał. Siedzisz tam sam na tym krześle, niby masz wygraną walkę, ale w sumie nie dostałeś tego, co oczekiwałeś – powiedział Piwowarczyk, choć warto podkreślić, że nawet w ostatnim programie przegrani otrzymywali umowy z UFC.

W przypadku „Damsyna” stawka była dodatkowo ogromna. Polak zdecydował się na Contender Series kosztem bardzo dobrej pozycji w KSW i przez wiele miesięcy podporządkowywał wszystko walce o przepustkę do UFC.

– Ja miałem trudną sytuację, bo musiałem zrezygnować z walki o pas w KSW, z bardzo dobrej sytuacji finansowej dużo poświęciłem. Cztery miesiące prawie przygotowań do tej walki, no trochę bym się wkurwił – zakończył wątek Piwowarczyk.

Ostatecznie całe ryzyko się opłaciło. Piwowarczyk skończył Quissuę jeszcze w pierwszej rundzie, a Dana White nie pozostawił później żadnych wątpliwości – „Damsyn” został nowym zawodnikiem UFC.

Podoba Ci się ten artykuł?

Zostaw ocenę
0
0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Najnowsze na youtube