fot. interia.sport.pl

Zbigniew Boniek w rozmowie z „Przeglądem Sportowy” zapewnia że Jerzy Brzęczek, mimo słabej gry drużyny, ma jego pełne poparcie. Zaznacza, że czas ocen przyjdzie w listopadzie, kiedy zawodnicy będą w pełnej formie. Prezes PZPN zdradza też cele, jakie nakreślił przed reprezentacją na najbliższy czas.

Reprezentacja Polski przegrała z Holandią (0:1) i wygrała z Bośnią i Hecegowiną (1:2). Selekcjoner Jerzy Brzęczek musiał ustawić taktykę bez naszego najlepszego zawodnika – Roberta Lewandowskiego. Po przegranej z Holandią, na Brzęczka spadła lawina krytyki dotycząca stylu gry naszej drużyny. Do zarzutów, w wywiadze z „Przeglądem Sportowym”, odniósł się Zbigniew Boniek:

„Co innego jest respekt, a co innego bojaźń. Za czasów Kazimierza Górskiego przegraliśmy w Holandii 0:3, rywale nas zdeklasowali. W piątek sami pozwoliliśmy im na wszystko, do niczego nas nie zmusili: zostawiliśmy im na drodze konia, lejce, woźnicę i karetę. A sami tylko patrzyliśmy. Gdyby nie błąd indywidualny, może nawet skończyłoby się 0:0 i boję się, że wszyscy by powiedzieli: taktyka była dobra. A ja wolałbym widzieć drużynę odważniejszą, biegającą sprintem

Prezes PZPN podkreśla, że na boisku grali piłkarze, nie trener – na którego skupiła się uwaga:

Tylko ostrożnie z krytyką! Bo ona nie powinna dotyczyć tylko sztabu trenerskiego. Jurek jest istotny, może i najważniejszy, ale głównymi aktorami są piłkarze. Wypadli blado, jednak każdego można wytłumaczyć.”

Po ponad dwóch latach pracy z kadrą, Jerzy Brzęczek nie zachwycił polskich kibiców. 49-latek mówi że stał się celem nieusprawiedliwionego hejtu ze strony mediów. Boniek spytany jak ocenia prace Brzęczka jak do tej pory, odpowiedział tak:

„Odpowiem panu po rozgrywkach Ligi Narodów. Gdyby każda reprezentacja robiła postęp z każdym rokiem, to dokąd by w końcu zaszła? Mówiąc półżartem, nie miałaby czego wygrywać. Drużyna zależy od wielu czynników, tego co się dzieje w klubach itd. Można i trzeba krytykować, ale kiedy Jurek został selekcjonerem, postawiłem przed nim kilka zadań. Objął drużynę w trudnym momencie – rozbitą po nieudanych MŚ. To już prawie nie był zespół, miał ogromne kłopoty. A trzeba było to od razu poskładać i zmobilizować się na Ligę Narodów, zaraz zaczynały się eliminacje do ME. Zadania, które wyznaczyliśmy, czyli także wprowadzanie młodych graczy, wypełnił. Na Euro jedziemy. Zgadzam się, że styl, w którym to zrobił, powinien być lepszy.”

Polska po drugim meczu rozegranym w rozgrywkach Ligi Narodów jest trzecia, mając tyle samo punktów co Holandia. Prowadzą Włochy z czteroma punktami. Boniek jasno przedstawia pojedynki w Lidze Narodów jako mecze o lekko wyższym prestiżu niż zwykłe sparing. Zapytany o to jakie cele postawił przed naszymi reprezentantami w tegorocznej edycji LN, powiedział:

” Dla mnie rozgrywki National League to mecze towarzyskie premium, więc emocje są bardziej kontrolowane, mniejsze niż przy okazji spotkań o wyższą stawkę. Kryją się za nimi nagrody – finansowe dla związku, a dla reprezentacji np. w postaci rozstawienia przy okazji losowania grup MŚ. Celem jest utrzymanie w Dywizji A oraz przegląd wojsk po 300 dniach przerwy. W październiku i listopadzie mecze powinny wyglądać inaczej, piłkarze przyjadą na innym pułapie swojej formy. Teraz kilku zawodników, z różnych przyczyn, truchtało po boisku, bo np. dopiero kilka dni wcześniej rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu. Celem jest utrzymanie, by w kolejnej edycji znowu grać z zespołami, które normalnie nie rywalizowałyby z nami w grach towarzyskich. Mowa o reprezentacjach klasy Włochów czy Portugalczyków, z którymi walczyliśmy ponad rok temu. Po pierwszej kolejce mamy szansę na utrzymanie, ale i… pierwsze miejsce. „

Polska reprezentacja następny mecz zagra za miesiąc, 7 października z Finlandią sparing w Gdańsku. Pózniej przyjmie Włochów w domu 11 października.

źródło: przeglądsportowy.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj