wtorek, 27 września, 2022
Strona głównaPiłka Nożna(VIDEO) Heroiczna walka Rakowa i ogromny DRAMAT! Lech bliski kompromitacji w Luksemburgu,...

(VIDEO) Heroiczna walka Rakowa i ogromny DRAMAT! Lech bliski kompromitacji w Luksemburgu, ale ma awans

Niestety, tylko jedna polska drużyna zagra jesienią w fazie grupowej Ligi Konferencji UEFA. Lech Poznań obronił przewagę z pierwszego meczu remisując z F91 Dudelange 1:1. Dla Rakowa Częstochowa zabrakło natomiast kilkunastu sekund, aby doprowadzić do rzutów karnych…

Spotkanie w Pradze rozpoczęło się od ataków gospodarzy, którzy mocno dążyli do tego, aby odrobić straty z Częstochowy. Podopieczni Marka Papszuna byli natomiast skupieni na tym, aby zbytnio nie dać możliwości do rozwinięcia skrzydeł gospodarzom.

Slavia tego wieczoru wyglądała wyraźnie lepiej, lecz w pierwszej połowie nie była w stanie zaakcentować swojej przewagi golem. Raków także miał okazje do otworzenia wyniku w tym starciu. Najbliżej był Ivi Lopez, który w 23. minucie dostał świetne podanie od Patryka Kuna. Strzał hiszpańskiej gwiazdy częstochowian najpierw obronił Ales Mandous, a dobitka zamiast wpaść do siatki pechowo odbiła się od słupka.

Choć miejscowi prowadzili grę, to wicemistrzowie Polski mieli jeszcze jedną klarowną akcję w pierwszej części gry. 5 minut po tym, jak Ivi Lopez był blisko szczęścia, po stałym fragmencie gry potężnie uderzył Walerian Gwilia.

Brak sił przesądził o sprawie

Druga część gry lepiej rozpoczęła się dla uważnie grającego w obronie Rakowa, który szukał okazji do strzelenia gola z kontrataków. Piłkarzem, który tym razem mógł otworzyć wynik był Vladislavs Gutkovskis, który strzelał po świetnym podaniu Mateusza Wdowiaka.

Ostatecznie to Slavia Praga dopięła swego w 62. minucie. Trójkową akcję przeprowadzili Sevcik, Scharanz i Usor. Ostatecznie ten ostatni pokonał precyzyjnym strzałem Vladana Kovacevica powracającego po kilkunastotygodniowej przerwie do bramki częstochowian.

Serb mający również bośniackie obywatelstwo świetnie w tym meczu spisywał się między słupkami gości. Raków po straconej bramce wyraźnie „siadł”. Piłkarzom Papszuna brakowało wyraźnie sił, lecz siłą woli dociągnęli oni do upragnionej dogrywki. Chwila przerwy miała im pozwolić na złapanie drugiego oddechu.

Ostatecznie to klub z Pragi ponownie mocno naciskał w ofensywie, a Raków robił wszystko, aby nie stracić drugiego gola. Widowisko również nie powalało ze względu na niskie tempo gry i wiele fauli po obydwu stronach. Prowadzący to spotkanie anglik Craig Pawson pokazał aż 10 żółtych kartek.

Kiedy piłkarze spod Jasnej Góry powoli odliczali już czas pozostały do serii „jednastek”, Peter Olayinka posłał z lewego skrzydła dośrodkowanie w pole karne gości. Ivan Schranz w dziecinny sposób wbiegł pomiędzy dwóch defensorów zespołu z Częstochowy i jako jedyny wyskoczył do idealnie dogranej piłki. Po tym uderzeniu głową Kovacevic nie miał żadnych szans. W 121 minucie gry Fortuna Arena oszalała z radosci.

Raków niestety nie był już w stanie odpowiedzieć. Porażka ze Slavią w takich okolicznościach z pewnością była o wiele bardziej bolesna, niż zeszłoroczne upokorzenie w rewanżowym starciu przeciwko KAA Gent. Niektórzy złośliwi kibice celnie określili postawę polskiej drużyny słynnym internetowym powodzeniem, które mówi o „zes*aniu metr przed kiblem”.

YouTube video

Lech Poznań miał bardziej ułatwione zadanie. Dwubramkowa zaliczka z pierwszego spotkania dawała względnie większy komfort psychiczny. „Kolejorz” bardzo niemrawo rozpoczął mecz w Luksemburgu i dawał się spychać do defensywy.

Dudelange grało bardzo nieskładnie, lecz kilkukrotnie przez nieporadność obrony gości było blisko szczęścia. W 21. minucie najlepszą okazję wyjścia na prowadzenie mieli jednak mistrzowie Polski. Joel Pereira dostał piłkę po prawej stronie, wbiegł z nią w pole karne i dostrzegł lepiej ustawionego Mikaela Ishaka. Kapitan Lecha potwornie skiksował nie trafiając w futbolówkę, która przeleciała kilka centymetrów koło jego nogi.

W 33. minucie po raz pierwszy stanęły serca fanów z Bułgarskiej. Piłkę po zamieszaniu w polu karnym zebrał Vincent Decker i wpakował ją do siatki poznaniaków. Sędzia jednak świetnie wychwycił spalonego pomimo braku dostępu do systemu VAR. Goście mocno kłócili się z tą decyzją, przez co „żółtko” zobaczył m.in menadżer zespołu F91 Dudelange, Carlos Fangueiro.

Lech umiał złapać drugi oddech

To co nie udało się gospodarzom w 33. minucie, wyszło za to niecałe 180 sekund później. Na uderzenie z 25 metrów zdecydował się Mehdi Kirch. Lewy obrońca huknął potężnie, a piłka odbiła się jeszcze od nogi Maksymiliana Pingota, czym totalnie zmyliła zdezorientowanego Filipa Bednarka.

Bramkarz Lecha musiał ratować swój zespół 3 minuty później, ponieważ Dudelange było bardzo blisko podwyższenia prowadzenia. Golkiper zaliczył doskonałą paradę po uderzeniu Dejvida Sinaniego.

Kolejorz” w pierwszej części gry wyglądał bardzo kiepsko. John van den Brom musiał powiedzieć kilka nieparlamentarnych słów w szatni, bo po przerwie gra jego zespołu zaczęła wyglądać lepiej. Efektem tego było przejęcie inicjatywy w grze i gol wyrównujący.

W 61. minucie piłkę w polu karnym po podaniu Citaiszwiliego otrzymał Joel Pereira. Portugalski prawy obrońca nie zastanawiał się tylko huknął w stronę bramki pewnie pokonując Lucasa Foxa.

Poznaniacy niemal do samego końca szukali trafienia, które dałoby im triumf również w tym starciu. Dudelange podobnie jak w meczu przy Bułgarskiej popisywało się jednak bardzo ofiarnymi interwencjami w defensywie.

Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Znowu jednak można mówić o tym, że Lech Poznań nie przekonywał w swojej grze. Osiągnął jednak swój cel meldując się w fazie grupowej Ligi Konferencji. Największym zmartwieniem może być jednak kontuzja Mikaela Ishaka, który przez problem mięśniowy był zmuszony opuścić boisko w 57. minucie.

YouTube video

Losowanie grup Ligi Konferencji Europy UEFA sezonu 2022/2023 już w piątek, 26 sierpnia o godz. 14:30 w Stambule. Lech Poznań z pewnością znajdzie się w czwartym koszyku, co oznacza, że trafi na wyżej notowanych rywali.

Źródło: WP SportoweFakty, Przegląd Sportowy

Google News
Obserwuj w News i bądź zawsze na bieżąco!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.

Najnowsze

Pasut o „Nitrozyniaku”: „Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. Za...

0
W co-main evencie gali FAME 16 dojdzie do interesującego starcia. Robert "Sutonator" Pasut zmierzy się z Jackiem Murańskim. Ten pojedynek wzbudza największe emocje u Arkadiusza Tańculi i Tomasza "Szalonego Reportera" Matysiaka, którzy liczyli, że nikt nie weźmie walki z "Muranem".