Kolejne rozgrywki w których nie zagra Milik. Prezes klubu tak mści się na Polaku.

0
screenshot YouTube / Arkadiusz Milik
screenshot YouTube / Arkadiusz Milik

Klubów które były zainteresowane grą u nich Arkadiusza Milika, było kilkanaście. Lecz pech chciał, że napastnik naszej reprezentacji został w Napoli, czyli klubie który go nie chce, a nawet czuje niechęć do Milika.

Kłopoty Arka Milika zaczęły się już w pierwszej połowie tego roku, kiedy Napoli nie wypłaciło swoim zawodnikom pensji za dwa miesiące usprawiedliwiając swoją dezycje pandemią. Na to nie chciał przystać wychowanek Rozwoju Katowice, i to od wtedy zaczęły pogarszać się jego relacje z prezesem Napoli, Aurelio De Laurentisem. Milik dołożył do tego niechęć do przedłużenia kontraktu z neapolitańskim klubem. Wtedy było już wiadomo, że w lecie Polak będzie chciał zmienić drużynę. Napoli w tymczasie sciągnęło młody talent z francuskiego LOSC Lille za 70 milionów euro, Nigeryjczyka Victora Osimhena. Oznaczało to brak szans na grę Arka w pierwszym składzie.

Opcji było wiele – po Milika zgłaszała się Roma, Lipsk, Fiorentina, Tottenham, a wcześniej nawet Atletico Madryt. Najpoważniejszą ofertą była jednak ta, z Juventusu Turyn. Ówczesny trener tamtego zespołu, Maurizio Sarii widział reprezentanta Polski w swoim składze. I choć w czasie kiedy agenci Milika zaczeli negocjacje z „Starą Damą” to Sarriego w klubie już nie było, to wlodarze Juventusu nadal chcieli mieć go u siebie.

Rozmowy jednak spaliły na panewce, a sam fakty rozmowy Milika z Juve, największym rywalem Napoli, rozwścieczył Aurelio De Laurentisa. W tamtej chwili Włoch postanowił że 26-letni napastnik nie zagra już w jego klubie. Kiedy pare dni temu wysypała się ostatnia opcja transferu, jasno stało się, że Milik przesiedzi conajmniej połowę sezonu bez żadnej gry w klubie.

W środę Arkadiusz Milik został skreślony przez Napoli z listy zawodników uprawnionych do gry w Serie A, a w czwartek potwierdzono że nie zagra także w fazie grupowej Ligi Europy. W taki sposób Laurentis chce pokazać swoim piłkarzom co grozi za niesubordynację.

Teraz były napastnik Górnika Zabrze może jedynie czekać – kotrakt kończy mu się na początku przyszłego lata, w 2021 roku. Szansę na ucieczkę z Neapolu będzie miał w zimę, kiedy otworzy się krótkie okno transferowe. Jedynym problemem jest Prezes Laurentis, do którego zależy, czy sprzeda Milika za kilka milionów euro, czy też będzie go trzymał do końca sezonu bez gry, żeby pokazać jego siłę w tym klubie.

„Nie ma żadnych szans na grę, straci kilka miesięcy” – Włoski dziennikarz o Arku Miliku.

Jeszcze niedawno Milik był bliski dołączenia do Tottenhamu, gdzie spotkałby takie osobistości jak Jose Mourinho, oraz Gareth Bale. Teraz pozostało mu tylko patrzenie na kolegów z zespołu, z wysokości trybun na stadionie.

0 0 głosuj
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie