Andrzej Gołota vs. Riddick Bowe. Polak przegrał wygraną walkę. ‚Śmierć unosiła się nad ringiem’ [WIDEO]

1

Nikt nie dostawał tylu drugich szans co Andrzej Gołota, nikt nie przyprawiał polskich kibiców w tak skrajne emocje jak Andrew. Na ten rewanż czekał cały bokserski świat. 14 grudnia 1996 roku Andrzej Gołota ponownie zmierzył się z Riddickiem Bowe’m.

„Nie dziwcie się, że drżały mi ręce i tak bazgroliłem w notatniku, że nie mogłem odczytać tego, co sam napisałem. To było bowiem widowisko jak z Koloseum, starcie dwóch gladiatorów. Miałem poczucie, że śmierć unosi się nad ringiem. Nigdy wcześniej ani nigdy później czegoś takiego nie przeżyłem.” – Tak tą walkę w swojej książce „Walki Stulecia” wspomina Andrzej Kostyra, który tego dnia pojedynek oglądał z pod ringu na żywo w Atlantic City.

Andrzej Gołota do oczekiwanego rewanżu przystępował po 5 miesiącach od pierwszego pojedynku, który zakończył się wielkim skandalem i ogromną awanturą na ringu i całej hali. Przed pierwszą potyczką z Bowe’m o polskim pięściarzu słyszeli nieliczni, ale po walce o „Faulującym Gołocie”, mówił cały bokserski świat, więc rewanż był tylko kwestią czasu. Pojedynek okazał się hitem i transmisja była w systemie PPV i spotkała się z ogromnym zainteresowaniem. Każdy chciał zobaczyć czy Gołota ponowienie będzie „walił poniżej pasa”. Andrzej Gołota po 1 walce zyskał ogromną popularność i już po 2 dniach trafił do bardzo popularnego programu typu talk-show Conana O’Briena, gdzie zrobił furorę:

Treningi przed walką

Podczas przygotowań do walki trener Gołoty, Lou Duva wziął sobie za zadanie oduczenie uderzania poniżej pasa przez Andrzeja.

Andrew ćwiczył na specjalnie przygotowanym do tego celu worku treningowym, który miał ubrane na dole spodenki! Tym sposobem Gołota miał uderzać „powyżej pasa” i był kontrolowany przez swój sztab. Jak się później okazało wszystko poszło na próżno.

Przed pierwszym starcie wielu twierdzi, że były mistrz świata wszechwag Riddick Bowe nie był kompletnie przygotowany na tak zawziętego i kapitalnie dysponowanego Gołotę. W ringu był bezradny. A jeszcze przed walką w jednym z wywiadów mówił tak:

„Spojrzałem na Gołotę i pomyślałem, że to dla mnie robota na maksymalnie dwie lub trzy rundy. Jak niby miałem trenować na takiego leszcza?”

fot. materiały prasowe

Andrzej Gołota vs. Riddick Bowe.

Do rewanżu był już przygotowany na 110% bo wiedział z kim ma do czynienia. Na wagę wniósł blisko 10kg mniej i mieliśmy zobaczyć miedzy linami najlepeszą wersję Bowe’a.
Chwilę przed północą miejscowego czasu w Convention Center w Atlantic City wybiła godzina zero i przy ogłuszającym aplauzie zgromadzonych kibiców usłyszeliśmy 1 gong. Początek spokojny, można powiedzieć cisza przed burzą – pierwsza runda dla Andrzeja. Na początku 2 starcia Gołota trafia kombinacją prawy-lewy sierp i Bowe nienaturalni ląduje na deskach! Andrew poszedł za ciosem i chciał dobić rywala, jednak Amerykanin dotrwał do końca rundy. W tej rundzie statystyki trafionych ciosów to 71-11 dla Gołoty! Andrzej był tak zdziwiony, że Bowe nie chciał upaść na matę po raz drugi, że wyprowadził cios z byka i rozciął sobie łuk brwiowy – ostrzeżenie od sędziego.

Trzecia runda spokojniejsza. Bowe doszedł do siebie i wygrał odsłonę, a w kolejnej szok na trybunach po serii kilkunastu mocnych ciosów to Gołota ląduje na deskach! Riddick chce skończyć Andrzeja, który uderza poniżej pasa i dostaje 2 ostrzeżenie w tym pojedynku od sędziego!

5 runda to jedna z najlepszych rund w karierze Gołoty! Potworne ciosy, prawy sierp i Bowe mocno zamroczony stara się sklinczować, ale pada na deski i łapie buta Andrzeja. Wstaje i do końca rundy jest obijany, a przed kolejnym liczenie uratowały go tylko liny. Jak nie padł Bowe? Do dziś wielu się zastanawia. W 6 odsłonie „Big Daddy” odzyskuje siły i wraca do gry, jednak to Gołota ponowienie w końcówce starcia przejmuje inicjatywę.

fot. materiały prasowe

W 7 rundzie prawdziwe lanie zebrał od Gołoty Bowe, który cudem dotrwał do gongu! W przerwie sekundant Bowe myślał nawet o przerwaniu walki, ale dał jeszcze szansę Riddickowi, mówiąc do niego:

„Jeśli mi nie pokażesz czegoś w tej rundzie, to cię poddam!”

Gołota cały czas w natarciu, dziennikarze i komentatorzy zdziwieni czemu jeszcze Bowe w ogóle stoi i nawet odpowiada na ciosy. Koniec wydaje się bliski. 9 runda i niestety wróciły „demony” Gołoty. Walkę ma praktycznie pod kontrolą, prowadzi na punkty u wszystkich sędziów i na 9 sekund przed gongiem Andrew wyprowadza 3 ciosy poniżej pasa i Bowe w końcu pada na deski, ale nie tak jak wszyscy polscy kibice by chcieli. Sędzia ringowy Eddie Cotton dyskwalifikuje Gołotę, który przegrywa wygraną walkę!

W statystykach ciosów po walce przepaść na korzyść Gołoty. Wyprowadzone ciosy 638 do 476 dla Gołoty, a celne 408 do 216 również dla Andrzeja, jednak oficjalnie to Bowe tego wieczoru został okrzyknięty zwycięzcą.

Po walce trener Andrzeja Lou Duva nie krył ogromnego rozczarowaniu w postawie Gołoty i jak wspominał w książce „Moje siedem dekad w boksie” – takie były pierwsze słowa (krzyki) w kierunku Andrzeja zaraz po walce:

„Możesz być mistrzem świata! Jedyne co ci w tym przeszkadza, to ty sam! Nikt inny tylko ty sam! – Gołota rozpłakał się jak dziecko po tych słowach.”

Gołota: „Ja głupi, ja głupi” (jednocześnie uderzał się rękami po głowie)
Duva: „Nie słuchałeś mnie. Już go miałeś.”
Gołota: „Tak, wiem ale sędzia..”
Duva: „Nie gadaj mi tu o sędzim!”

fot. materiały prasowe

Jak stwierdził, po latach również Lou po tej walce chciał i powinien rozstać się z Gołotą, ale nie potrafił tego zrobić ponieważ cały czas wierzył, że Andrzej będzie mistrzem świata, bo miał ku temu wszystkie umiejętności i możliwości, ale brakowało tylko „głowy”. 10 miesięcy później Andrzej Gołota stanął do pierwszej mistrzowskiej walki w karierze, zmierzył się o pas WBC z Lennoxem Lewisem.

źródło: Książka „Walki Stulecia” Andrzej Kostyra, Książka „Lou Duva Moje siedem dekad w boksie”.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] – Andrzej Gołota vs. Riddick Bowe. Polak przegrał wygraną walkę. ‚Śmierć unosiła się… […]