Szwedzki zawodnik Sebastian Rajalakso, kiedyś piłkarz Jagiellonii Białystok, dzieli się w wywiadzie swoimi przeżyciami w klubie z Ekstraklasy ostro krytykując swoich byłych pracodawców.

Sytuacje działy się w roku 2014, po zmianie trenera który go sprowadził do klubu, Piotra Stokowca, na Michała Probierza. W rozmowie z „Aftonbladet” mówi między innymi o wypychaniu na siłę z klubu i blokowaniu jego rozwoju:

„Gdy rozwiązywałem kontrakt musiałem obiecać, że nikomu nic nie powiem co się działo przez najbliższe 5 lat…”

„Od początku treningi były najbardziej chorą rzeczą, w jakiej kiedykolwiek uczestniczyłem. Mieliśmy zajęcia 4 razy dziennie przez 3 tygodnie pod rząd!”

„Wyrzucili trenera, który mnie ściągnął i zaczęły się czystki. Nie chciałem rozwiązać kontraktu i wyrzucili mnie do rezerw”

„Pewnego dnia wezwali mnie wcześnie rano do klubu. Tam rzucili jakiś papier po Polsku, stanęli nade mną i kazali podpisać. Odmówiłem, ale od razu pomyślałem, czy ja w ogóle powinienem tu siedzieć sam z polską mafią. Wskazywali na papier i kazali podpisywać. Gdy odmówiłem do pokoju wszedł starszy Pan. Przedstawili mi go, jako mojego nowego trenera. Od tego momentu trenowałem codziennie o 6:00 rano od poniedziałku do niedzieli. Biegałem po kilka godzin po lesie. Od 11:00 puszczali mi kasety z teorią piłki nożnej po polsku. Potem lunch i znowu trening przez kilka godzin. Często kazali mi grać w berka samemu przez kilka godzin. Potem musiałem jechać na drugi koniec miasta, aby się zameldować i na śniadanie.

Szwed opowiada także o metodach treningowych rodem ze starożytności:

„Potem nadeszła faza trzecia. Zabrali mnie na arenę lekkoatletyczną, gdzie trenowałem lekkoatletykę. Musiałem biegać, podczas gdy rzucali we mnie dyskiem i oszczepami. Zawsze musiałem być czujny”

Po około 5 tygodniach doszło do zerwania kontraktu. „Dzięki uporowi zaoferowano mi dobre warunki, kiedy kontrakt został ostatecznie zerwany”

Pewnego dnia trener rzekł do mnie, że będziemy ćwiczyć technikę. Powiedziałem, że no tak, ale nie mamy piłek. Trener odpowiedział, że no i co z tego! Musiałem żonglować 100 razy, ale bez piłki! Liczyłem na głos, żonglując niewidzialną piłką. Potem trener podawał mi niewidzialną piłkę i kazał strzelać” – komentuje były zawodnik.

Obecnie 31-latek jest agentem ubezpieczeniowym w Sztokholmie, a także gra w szwedzkiej 5. lidze.

źrodła: twitter/@Piotrowicz17 / Aftonbladet / SportoweFakty

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj