screenshot YouTube/ Jan Tomaszewski

Reprezentacja Polski wygrała w środę z Bośnią i Hercegowiną we Wrocławiu aż 3:0. Po dobrym meczu na kadrowiczów i sztab trenerski spłynęła fala pochwał. Plusy w grze widzi Jan Tomaszewski, ale zauważa też słabe punkty drużyny Brzęczka.

Nie wiele osób spodziewało się takiego wynik po meczu z Bośnią w ramach Ligi Narodów. Kluczowym wydarzeniem meczu była czerwona kartka dla Anela Ahmedhodžića, który faulował Roberta Lewandowskiego w 14. minucie spotkania. Bośniak zatrzymał nieprzepisowo napastnika Bayernu Monachium, lecz kontrowersje pojawił się kiedy doszło do pokazania czerwonej kartki przez arbitra spotkania Craiga Pawsona. Pojawiły się opinie, że Lewy wcale nie wychodził sam na sam, tylko biegł na równi z zawodnikiem po prawej stronie. Sędzia jednak wybrał najsurowszą karę, i pokazał czerwony kartonik.

To zdarzenie zmieniło przebieg całego meczu – Bośnia dominowała nas do tego momentu, i była nawet blisko zdobycia bramki, ale gra w 10 Bośniaków pozostawiła nas w przewadze, co skrzętnie wykorzystali nasi reprezentanci. Pierwszy piłkę w siatce umieścił Lewandowski w 40. minucie, następnie Linetty w 45′, i znowu Lewy tym razem w 51′.

Jan Tomaszewski – były reprezentant Polski, srebrny medalista igrzysk olimpijskich 1976, oraz brązowy mistrzostw świata 1974 – w rozmowie z SportoweFakty.wp.pl, nie szczędził pochwał Brzęczkowi za środowy pojedynek.

„To był doskonały mecz. To jest wynik tego, o czym zawsze mówiłem. Brzęczek w ostatnich pięciu meczach grał jednym systemem 4-4-1-1. Dokonywał zmian, co jest bardzo ważne, jeden za jednego. Dzisiaj była płynność, arytmia gry, było dosłownie wszystko, ale do 70. minuty. Ta drużyna dzisiaj pokazała, że możemy naprawdę zdobyć pierwsze miejsce i zagrać w Final Four. To mi się podoba. Nie ma żadnych eksperymentów i brawa dla Jurka” – przyznał Tomaszewski

„Co znaczy lewy obrońca z lewą nogą. Dla mnie Reca był kapitalnym zawodnikiem – tak jak Linetty. Większość akcji szła lewą stroną boiska. Dzisiejszy mecz pokazał, że potencjał mamy ogromny, który musimy tylko wykorzystać”

Były bramkarz reprezentacji Polski dostrzega jednak słabe elementy w układance naszego Selekcjonera. Uważa, że dwójka naszych napastników będzie miała problemy z grą w pierwszej jedenastce, a nawet z łapanie się na ławkę zmienników.

„W 70. minucie siadła gra i tutaj trzeba powiedzieć prawdę w oczy. Milik i Piątek – to nie jest ten sam kaliber piłkarzy co Lewandowski, Klich i Zieliński. Wydaje mi się, że przed najważniejszymi meczami w przyszłym roku trzeba się zastanowić nad zastępcami dla Piątka i Milika, który jak nie będzie trenował w klubie, to nie powinien być w reprezentacji. Widać, że słabo mu to idzie. Nie wiem kto za niego – może Klimala, może Białek. Milik i Piątek na razie nie pasują do tej drużyny” – dodał.

„Jurek przed meczami z Holandią i Włochami, na konferencji prasowej, wypowiadał się w ogromnych superlatywach o przeciwnikach. Zaraz, zaraz. My graliśmy przestraszeni w Amsterdamie i w Gdańsku, ale w ostatnich czterech latach Włosi odpadli – tak jak my – w ćwierćfinale Euro 2016, a na mistrzostwach świata w ogóle nie grali. No to kto jest lepszym zespołem? Holendrzy nie grali w mistrzostwach Europy oraz świata i nagle my mamy ich się bać? Przecież lepiej graliśmy przez cztery lata” – zakończył Tomaszewski.

Solidna wygrana z zespołem z Bałkanów postawiła nas w dobrej sytuacji na nadchodzące mecze. Polska zajmuje aktualnie pierwsze miejsce w swojej grupie Ligi Narodów. Jesteśmy na miejscu 1. z siedmioma punktami, dalej Włochy z sześcioma, a następnie Holandia z pięcioma. Tabele zamyka Bośnia z tylko dwoma punktami na koncie.

W następnym meczu nasza kadra spotka się z Ukrainą w meczu towarzyskim 11. listopada, a kolejnym meczem o punkty w ramach Ligi Narodów będzie pojedynek rewanżowy z Włochami 15. listopada na wyjeździe.

źródło: sportowefakty.wp.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj