wtorek, 6 grudnia, 2022
Strona głównaPiłka NożnaMinister sportu OSTRO o sprawie Michniewicza. Chce odpowiedzialności karnej!

Minister sportu OSTRO o sprawie Michniewicza. Chce odpowiedzialności karnej!

Przez ostatnie 1,5 miesiąca sprawa kontaktów selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski, Czesława Michniewicza z byłym szefem piłkarskiej mafii Ryszardem „Fryzjerem” Forbrichem uległa wyciszeniu. Teraz dosyć niespodziewanie powraca do niej minister sportu Kamil Bortniczuk i nie owija w bawełnę.

Polityk w rozmowie z tygodnikiem „Wprost” powrócił do afery mającej swoje kolejne apogeum w połowie czerwca. Wówczas na łamach Wirtualnej Polski pojawiła się seria artykułów Szymona Jadczaka, w których ujawnił wyniki swojego śledztwa.

Teksty okraszone zostały szczegółową analizą połączeń pomiędzy Michniewiczem i „Fryzjerem”. Zawarte wnioski sugerowały, że aktualny selekcjoner musiał wiedzieć o ustawianiu meczów, ponieważ do kontaktów pomiędzy zainteresowanymi bardzo często dochodziło przed i po spotkaniach, które wymiar sprawiedliwości uznał za ustawione.

„Artykuły były zbiorem informacji znanym od lat”

Selekcjoner polskiej reprezentacji początkowo poprzez swojego adwokata zapowiedział skierowanie do sądu wniosku na podstawie art. 212 kk, który mówi o zniesławieniu. Ostatecznie trener wstrzymał się z tym ruchem do zakończenia nadchodzącego mundialu w Katarze. Zależało mu na tym, aby media nie skupiały się na nim, tylko na jego zespole.

Taki ruch Michniewicza pochwalił aktualny minister sportu Kamil Bortniczuk. Według niego najważniejsze jest dobro drużyny i dobrze, że trener potrafił ochłodzić rozgrzaną do czerwoności atmosferę.

– Cieszę się, że zdecydował się ostatecznie na, jak to określam, „mundialowy pokój”, ale nie miałem w tym udziału. Wszyscy ludzie piłki powinni się w najbliższym czasie skupiać na jak najlepszym przygotowaniu reprezentacji do mundialu. A artykuły, o których mowa, w warstwie faktów były zbiorem znanych od lat informacji.

Bortniczuk odniósł się także do tego, czy dziennikarze rzekomo pomawiający selekcjonera powinni odpowiedzieć za swoje teksty przed sądem. Jak się okazuje, polityk otwarcie stanął po stronie Czesława Michniewicza.

Uważam, że kilku dziennikarzy zasłużyło na to, aby odpowiadać karnie. Nie będę wskazywał nazwisk, ale mam kilka typów. Dziennikarze swoją działalnością potrafią łamać ludziom życie, dlatego powinni odpowiadać za słowo. Może niekoniecznie karą więzienia, ale „Kodeks karny” to nie tylko więzienie.

Minister sportu nie powiedział otwarcie, że chodzi o Szymona Jadczaka, ale nie trudno się domyślić, że w swojej wypowiedzi miał na myśli właśnie redaktora Wirtualnej Polski. Dziennikarz od dawien dawna w swoich prywatnych opiniach atakuje obóz rządzący, który chciałby znaleźć sposób na przysłowiowe „uciszenie go”.

Źródło: Interia, Wprost

Google News
Obserwuj w News i bądź zawsze na bieżąco!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.

Najnowsze