Francis Ngannou skomentował negocjacje z UFC. „Poczułem się, jakby rzucili we mnie kasą…”

Źródło: screenshot YouTube
fot. YouTube
Opublikowane 18 stycznia 2023, 09:07
przez Jakub Hryniewicz
0
0
Jeden komentarz

Francis Ngannou nie porozumiał się z UFC w sprawie nowego kontraktu i tym samym został pozbawiony pasa mistrzowskiego wagi ciężkiej. „The Predator” po kilku dniach milczenia skomentował w końcu swoją sytuację i negocjacje z włodarzami organizacji.

To jedno z najgłośniejszych odejść z federacji w ostatnich latach. Francis Ngannou nie kończy w końcu sportowej kariery i ma zamiar kontynuować ją w innej dyscyplinie. Najprawdopodobniej będzie to często wspominany przez niego boks.

Były już mistrz wagi ciężkiej UFC w rozmowie z Arielem Helwanim w programie „The MMA Hour” zdradził, że chciał kontraktu na 3 pojedynki, który miałby wypełnić w rok. Pierwszym starcie, za które miał otrzymać „coś około” 8 milionów dolarów była walka z Jonem Jonesem na UFC 285. Amerykanin pozostał w rozpisce, a jego oponentem będzie Ciryl Gane.

Ngannou chciał następnie dopiąć trylogię ze Stipe Miocicem, a następnie raz jeszcze spotkać się z „Bonesem” w rewanżu. Kolejnym krokiem miał być debiut w kwadratowym pierścieniu i kasowa walka z Tysonem Furym bądź Anthonym Joshuą. Kością niezgody była jednak forma umowy, która miała być typowym kontraktem z UFC.

W takim wypadku nie byłbym wolny, nie byłbym niezależny. Nie miałbym żadnych praw i wszystko oddałbym im. Przekonałem się już wcześniej, jak potrafili wykorzystać swoją moc przeciwko mnie, a tego nie chciałem – tłumaczył się Francis. – Nie chcieli, żebym miał cokolwiek wspólnego z boksem. Ich zachowanie wskazywało na „może”, a ja nie chciałem ryzykować.

– Nauczyłem się, że nie siadasz do negocjacji licząc na to, że dostaniesz wszystko o co prosisz. Ale chcesz, by druga strona w rozmowie przynajmniej spróbowała, pokazała, że chce spróbować. Poprosiłem o wiele rzeczy, ale to nie oznacza, że spodziewałem się, że się na nie zgodzą. Oczekiwałem jednak zapewnienia jednej lub dwóch z tych kwestii. Poprosiłem o sponsora, porządnego, czego nam zabroniono. Poprosiłem też o opiekę zdrowotną, której nie dostałem. Poprosiłem też o pośrednika zawodników, kogoś kto w spotkaniach zarządu będzie reprezentował fighterów.

Jak podał „The Predator”, Hunter Campbell oraz Mick Maynard, z którymi prowadzono rozmowę nie byli chętni zgodzić się na ich wymagania Kameruńczyka. Nie widzieli potrzeby zapewnienia opieki zdrowotnej, bo w końcu Ngannou byłby w stanie sam ją sobie opłacić.

Na chwilę obecną nie jest to dla mnie problem. Ale co z gośćmi, którzy nie są na szczycie? Ci, co zarabiają 10+10 tysięcy dolarów za wygraną, i tylko 10 w przypadku porażki? Ich na to nie stać. Byłem w tamtym miejscu i wciąż to pamiętam.

W pewnym momencie poczułem się, jakby rzucili we mnie kasą, na zasadzie: „bierz to i się zamknij”. To nie mogłoby się wydarzyć. Chodziło o zasady i wiedziałem już wtedy, że to koniec. Nie powiedzieli nic przez telefon, ale wiedziałem.

Kameruńczyk stwierdził też, że nikt go nie zwolnił, a kontrakt wygasł w pierwszej połowie grudnia ubiegłego roku. On sam jednak, ze względu na szacunek do byłego pracodawcy, nie chciał wydawać żadnego oświadczenia.

Kursy bukmacherskie na walkę Jones vs. Gane

Walkę Jon Jones vs. Ciryl Gane możesz obstawić i obejrzeć na żywo u bukmachera STS, który oferuje bonus w postaci dodatkowych 100% od pierwszego depozytu do kwoty aż 300 złotych. Ponadto gracz będzie mógł postawić pierwszy zakład bez ryzyka do 100 złotych.

-> Odbierz bonus na UFC i oglądaj za darmo!

Podoba Ci się ten artykuł?

Zostaw ocenę
0
0

WIDEO

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
trackback
Conor McGregor radzi zmianę Francisowi Ngannou. „Odezwij się do…” – FanSportu.pl – MMA , Boks, najnowsze wiadomości z świata sportu.
19 dni temu

[…] został wolnym zawodnikiem. Kameruńczyk w końcu po kilku dniach od ogłoszenia prezydenta UFC wypowiedział się na ten temat i zdradził szczegóły […]