Szalona historia zawodnika FAME MMA! Z mieczem samurajskim w rękach ścigał włamywaczy!

Fot. Instagram
Opublikowane 29 czerwca 2023, 10:36
przez Przemek Krautz
0
0
Brak komentarzy

Przypominamy szaloną historię zawodnika FAME MMA Piotra Świerczewskiego, który na najbliższej gali powróci do klatki po długiej przerwie.

Były reprezentant Polski ma za sobą 25-letnią karierę piłkarską. Grał zarówno w polskich klubach, jaki i we Francji, Japonii czy Wielkiej Brytanii. W 2019 roku stoczył swój pierwszy pojedynek w formule MMA i na gali FFF 2 zmierzył się z Grzegorzem Chmielewskim, którego pokonał jednogłośną decyzją sędziów.

Niewiarygodna historia Świerczewskiego

Od dłuższego czasu mówiło się o jego powrocie do klatki i federacja FAME postanowiło zestawić go z „Daro Lwem”. Przy okazji nadchodzącego pojedynku fani mogli przypomnieć sobie niesamowitą historię, jaka przydarzyła się Świerczewskiemu, kiedy jeszcze grał dla Olympique Marsylia.

Pewnej nocy włamali się do jego domu uchodźcy, a ten chwycił za miecz samurajski i ruszył w pościg:

– Marsylia ma duży problem z uchodźcami. Już w tamtym czasie mieszkało tam wielu ludzi z Algierii, Maroka i tak dalej. Raz miałem z nimi do czynienia. Któregoś wieczoru leżę sobie wieczorem na kanapie i widzę światło latarki. Myślę: mój syn się bawi. Zaraz… o drugiej w nocy się bawi? Nagle ogromny huk, ktoś wyważył szklane drzwi. Okazało się, że to złodzieje się włamali i świecą latarkami.

– Od razu wstałem i przebiegłem obok ogrodu z palmami. Przypomniałem sobie, że mam tam schowaną pamiątkę z Japonii – miecz samurajski. Wiecie, broniłem się, jak mogłem. Jak mnie napastnicy zobaczyli, to wzięli tylko torebkę żony i zaczęli uciekać. No to ja za nimi! Pobiegłem tak, jak byłem ubrany, czyli… w majtkach. Po kilometrze ich dogoniłem.

– Było ich trzech i nie wiedziałem, co robić. Ryzykować dla torebki? Arabowie przewrócili kosze na śmieci i zaczęli rzucać we mnie butelkami, a później przeskoczyli przez płot i uciekli. Wracając do domu, znalazłem torebkę, telefon i inne drobne rzeczy, które złodzieje wyrzucili po drodze. Dobrze, że nikt mi nie zrobił wtedy zdjęcia i nie wysłał do klubu. Kur**, nie wiem, co bym odpowiedział, gdyby mnie zapytali – opowiadał w Przeglądzie Sportowym.

Teraz kanał na swoich social mediach Ebe Ebe przypomniał tę historię i porównał ją do opowieści innego freak fightera Jacka Murańskiego. Fani jednak od razu zaznaczyli, że w przeciwieństwie do „Murana” wydarzenia opisane przez Świerczewskiego są wiarygodne, w końcu nie bez powodu ma pseudonim „Świr”, a to tylko jedno z wielu szalonych wspomnień.

Podoba Ci się ten artykuł?

Zostaw ocenę
0
0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

WIDEO